Wróć   Africa Twin Forum - POLAND > Podróże. Całkiem małe, średnie i duże. > Kwestie różne, ale podróżne.

Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj...

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
Stary 31.03.2026, 16:10   #891
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,130
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 2 godz 3 min 4 s
Domyślnie

Leżę i cierpię jak prawdziwy facet w każdym skoku temperatury.
Cierpienie łagodzą miłe słowa.

Nie pamiętam jak było z El Komendante. Te konto dla jaj założył Fazik na potrzeby Komendantury Posterunku Granicznego w Rybnem. Kiedy znawcami już mnie do poziomu cebulek włosów, by żaden nie odrósł, skorzystałem z niego jako pomocniczego.
W nazwie myli przedrostek "El". Chodziło po prostu o komendanta/przywódcę zbiegowiska podróżników i ludzi dziwnych.
Nie ma pomyłki, to było fajne zbiegowisko te Biesowisko.

Dzisiaj korzystam z odwilży ale sukcesywnie ograniczam aktywność do własnego podwórka.
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary 31.03.2026, 19:37   #892
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,130
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 2 godz 3 min 4 s
Domyślnie

"znawcami już mnie" - winni być "zbanowano już mnie".
Cynamon cejloński już w skrytce ale ja grzecznie w pidżamie leżę po antybiotyku. Nie jestem sobie wstanie przypomnieć kiedy ostatni raz jakikolwiek brałem...
W każdym razie - pech.
Za to będę mógł się zająć "struganiem" stodoły!

Jak samopoczucie wróci, może jakieś "opowiadanie" do kawy wrzucę z serii: wojsko jego mać.

__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Wczoraj, 10:29   #893
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,130
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 2 godz 3 min 4 s
Domyślnie

Nie lubię fantazy, bo przez całe moje życie, zarzucano mi jej nadmiar.
Ale ta recenzja mnie zachęciła.
Problem polega na tym, że w kolejce czeka morze lektur z podobnego (podróżniczego) podwórka.

Ale... miałem opowiedzieć historię.
1 kwietnia to dzień wzorowy na opowiadanie każdej.

Przedwczoraj wieczorem z wieczora, kiedy to temperatura skoczyła mi pod 39 kresek poprosiłem Strażnika Domowego, by dała mamie zlecenie na zapisanie mnie do lekarza. Zatem Strażnik Domowy dzwoni:
- Mamo, mam prośbę, zapisz Darka jutro rano do lekarza. On tam nie wie, jak to się robi a poza tym szybciej zapomni.
Dobrze, nie ma sprawy, a jak się czuje?
- Nie najlepiej. Teraz mierzył temp. i ma 38,5.
O jej... W jego przypadku, to już wrzątek.
- Aaaa... nic nie mów... Jeszcze chwilę przed miał... 35st. przecież to stan agonalny mówię.
Jak to...?!
- Nie uwierzysz... On sobie ten termometr włożył pod pachę odwrotnie...
No i panie się ze mnie śmieją a ja umieram przecież!
O jejku kontastuje ze śmiechem babcia. On musi być naprawdę chory

Ubieram się i idę po ten cynamon cejloński.
Jak się wczoraj Strażnik Domowy dowiedziała, że kupiłem tych lasek kilogram...
Idę.
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Wczoraj, 12:36   #894
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,130
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 2 godz 3 min 4 s
Domyślnie

A teraz rewelacja.
Zarejestrowałem się na forum 18.04.2025.
Nie zamierzałem tyle tu siedzieć i szczerze pisząc - nie zamierzam tego przedłużać.
Nie jestem motocyklistą (chociaż byłem koszowym( i raczej już nie będę. Piszę "raczej", bo np. muszę odebrać moje simsony od Szparaga. Szkoda roboty Pastora, który ramę opędzlował lepiej niż fabryka z Suhl by to zrobiła w swoim złotym okresie.
To MUSZĘ załatwić jeszcze tej wiosny.
No... ale wtedy zostanę co najwyżej komarzystą. Komarzystą byłem i do niedawna miałem nawet dobrze zachowanego komara ale sprezentowałem go koledze, który mi dużo majstrował przy Lublinie a ja mu się inaczej nie potrafiłem odwdzięczyć.

Szybciej jednak mogę zostać kierownikiem ciągnika.
Tymczasem w związku ze związkiem zamknięcia pewnego chujowego etapu w moim życiu postanowiłem rozpocząć nowy.
Nie w sensie dosłownym, zresztą trudno było by mi teraz powtórzyć taki numer, jaki sobie sam wycinałem przez kilka ładnych lat, by ten numer nazwać chujowym. Ten, w sensie tamten.

Nowy numer to ten, którego większość z czytelników się domyśla.
Rok, to taki ładny okres do podsumowania, zwłaszcza już 1 kwietnia. Cokolwiek napiszę dzisiaj, zawsze będzie to miało przynajmniej dwa znaczenia.
Nim ten rok upłynie, się rozstaniemy. Nie ma w tym żadnej egzaltacji. Wiem, wiem... Sprawa jest prozaiczna. Szkoda czasu na karmienie kilku srok, skoro te świetnie wyżywią się same.

Zanim się jednak rozstaniemy wykorzystam konto El Czariusza do zgromadzenia potrzebnych mi danych, które wygodnie mi będzie w tym wątku uzupełniać/gromadzić.
To będą dane wiejskie. Może i ktoś z was z nich skorzysta, może zupełnie nieświadomie dane te zmusza do refleksji nad światem, który przemija...

Pierwszy etap, to budowa modelu stodoły w oparciu o rzeczywiste i zweryfikowane przeze mnie dane. Niektóre obciążenia trzeba będzie finalnie przeliczyć, co może mieć wpływ na pewne, dopuszczalne modyfikacje.
Ostatecznie historia ciesiołki to przykład rozwoju rzemiosła w oparciu o rosnące doświadczenie.

No i ja mam fajny wentyl.
Ci, którzy mi zarzucają, że ściemniam mogą być usatysfakcjonowani
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Wczoraj, 13:13   #895
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,130
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 2 godz 3 min 4 s
Domyślnie



Zalety cynamonu były mi znane ale cejlońskiego w proszku chyba w żadnej sieci nie kupisz. Zapas chińskiego zużyty został na obsyp ziemi w moich "sadzonkach".

Przypomniała mi się edukacyjna rozmowa z wnuczką.
- Marysiu... skoro w takim lidlu istnieje stoisko ze zdrową żywnością, to jaką żywność w tym sklepie kupujemy na pozostałych stoiskach?
Na blacie zauważymy litrowy słoik drylowanymi oliwkami. Kosztuje on 10zł w Dino. Masa oliwek 470 gr. Ten owoc składa się praktycznie ze 100% tłuszczu i zerze czystych węglowodanów (pozostaje błonnik). Mamy zatem dostęp do "najlepszej" oliwy z możliwych.
100 gr dziennie takiej przekąski będzie już miało zauważalny wpływ na stany zapalne.

Jest słoik miodu spadziowego.
No niestety, to czysty cukier prosty ale... jeżeli już ktoś musi słodzić herbatę albo użyć jako konserwant... To łyżeczka dziennie nas nie zabije.
Ważne... Starać się nie łączyć węglowodanów (skoro bez nich nie możecie żyć) z tłuszczami, co ma miejsce np. w wyrobach czekoladowych.
A już największą zbrodnią w naszej diecie, to taka słodka przekąska kilka razy w ciągu dnia.
Wasze dzieci wam "podziękują" za taką dietę.
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Wczoraj, 15:53   #896
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,130
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 2 godz 3 min 4 s
Domyślnie

Wczoraj były dwa międzynarodowe wydarzenia, z których jedno powinno mieć miejsce dzisiaj.
Które?
Mecz Szwecja - Polska
Międzynarodowy Dzień Widoczności Osób Transpłciowych.
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Wczoraj, 18:47   #897
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,130
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 2 godz 3 min 4 s
Domyślnie

Jakie ja miałem szczęście, że mnie to ominęło. Ja po prostu jeździłem kompletnie nieprzygotowany. Kompletnie bez kompletnie.
U mnie to wszystko nazywało się kapuśniak na świńskim ryju.

Z FB profil: góro wskaz.

Lista sprzętu na wyprawy rowerowe.×

Wątek sprzętowy często pojawia się w zapytaniach u innych zaczynających swoją przygodę z sakwiarstwem więc przy okazji postanowiłem zaprezentować co ja zabieram ze sobą w okresie od maja do września w Polsce , może komuś się przyda 😉 Dodam tylko że dwukrotnie na początku czerwca miałem temperatury + 3 stopnie więc niech nikogo nie zmyli skrót myślowy że to lato .

Oczywiście jest to moja autorska lista i nie znaczy że mam jedyną słuszną rację. Cały ekwipunek mam spakowany do sakw Crosso 2 x 30 litrów oraz worka transportowego Crosso 30 litrów. Jedni powiedzą że to strasznie dużo, że zbieram pół chałupy, inni że czemu tak mało.

Mój ekwipunek jest sumą doświadczenia z pieszych wędrówek oraz kilku dłuższych wypraw rowerem. Za pierwszym razem miałem również 2 sakwy z przodu, zabrałem więcej sprzętu żeby go przetestować, zobaczyć na własnych błędach co jest niepotrzebne. Teraz już wiem czego potrzebuje i gdzie przebiega granica mojego komfortu, poniżej niej nie chcę już zwyczajnie schodzić.....mogę ale nie chcę !
Zdjęcia ekwipunku są sprzed 3 lat i niektóre drobne rzeczy uległy zmianie jak rezygnacja z panelu słonecznego czy wymiana ekspanderów na troki, nowy materac i poduszka.
Nie korzystam już z przednich sakw i nie odczuwam żeby cały ciężar z tyłu gorzej wpływał na wygodę jazdy , rzekłbym że nawet łatwiej mi się manewruje po wąskich ścieżkach, lasach.
Nabijanie kilometrów nigdy nie ma znaczenia na moich wyjazdach, bikepaking również mnie nie interesuje. Mam 16 letni rower fitness do którego wsadziłem max szerokie opony jakie tam weszły 35 mm, więc jeżdżę zwyczajnie tym co mam 😄
Co do jedzenia to na śniadanie i kolacje kupuję to co jest w sklepach i tylko gotuje wrzątek a w ciągu dnia jem jeden ciepły posiłek w knajpach 🤤

Waga sakw + worka z zawartością bez jedzenia wynosi 14 kg (10 kg sakwy + 4 kg worek)

Jeśli ktoś uważa że powinienem zmniejszyć wagę ekwipunku to myślę że warto spojrzeć tak na wszystko bardziej całościowo ponieważ użytkownik też wlicza się do końcowego wyniku. Warto zacząć od zrzucenia swojej własnej wagi osobniczej 😏 nie ma potrzeby wydawać kilka tysięcy zł na super lekki namiot, śpiwór itp żeby zjechać potem kilka kg. W końcowym rozrachunku wyjdzie znacznie lżej jeśli obetniemy parę kg u siebie, lepiej na zdrowie oraz nie wydrenuje to tak budżetu. Uważam że lepiej jechać z tym co się już ma nawet jeśli będzie to cięższe, gorszej jakości, niż siedzieć w domu i wydać całą kasę na super ekwipunek. Wtedy może okazać sie, że nie będziemy mieć już pieniądzy na wyjazd albo czasu.

Rower Centurion Cross Speed 800
16 letni rower typu fitness czyli sztywniak bez amortyzatorów.

Sakwy Crosso Dry – 2 x 30 litrów
Worek transportowy Crosso - 30 litrów
Torba na ramę Rockbros – 2 litry
Torba na kierownicę - Aliexpress
Namiot Naturehike Star River 2 – waga 2100 gram
Śpiwór puchowy Aura Tuba – komfort +7 stopni (już nie produkowany)
Materac dmuchany + worek do dmuchania - Widesea (Aliexpress )
Karimata składana – Widesea (Ali)
Poduszka dmuchana - Widesea (Ali)

Zapewne ktoś się zastanawia czemu wożę materac i karimatę ? Sam materac jest za cienki i zbyt zimny na temp poniżej 10 stopni. Jest to tani materac a nie zamierzam kupować Thermaresta za 800 zł, z kolei sama karimata jest dla mnie zbyt niewygodna. Osobno mają wady, razem tworzą tani ideał. Karimata odpowiada za izolację a materac za wygodę. Dodatkowo jeśli materac pęknie karimata pozwoli normalnie spać i wyjazd będzie uratowany. Karimatę polecam składaną w harmonijkę wtedy można też wygodnie usiąść. Cena mojego zestawu ok 130 zł.
Śpiwór wrzucam na dno sakwy bez żadnego dodatkowego worka, wtedy idealnie wypełnia mi przestrzeń na spodzie sakwy.
W worku transportowym przewożę: namiot, karimatę, materac dmuchany, ,rękawice robocze.

Ubrania w tym te które mam na sobie :

Kurtka wodoodporna - Rockrider
Poncho - Ali
Sweterek (kurtka) puchowy - Ali
Wiatrówka - Kwark
Bluza - Odlo
Koszulka z długim rękawem – Brubeck Active Wool (merino/syntetyk)
Koszulka z krótkim rękawem - Decathlon (syntetyk)
Spodnie Milo Brenta ( biwak + jazda w zimniejsze dni)
Spodenki biegowe – Decathlon
Bokserki biegowe 2 szt. – Decathlon
Skarpety 2 szt.
Chusta wielofunkcyjna (tzw. buff) 2 szt.
Rękawiczki do jazdy w zimnie – Ali
Czapka z daszkiem – Decathlon
Buty z siateczką Crivit - Lidl

Bielizna do spania :

Koszulka z długim rękawem – Brubeck Active Wool (merino/syntetyk)
Leginsy termiczne Crivit - Lidl
Bokserki - Brubeck Active Wool (merino/syntetyk)
Skarpety merino - Smartwool
Czapka merino - Icebreaker
Buff na szyję lub zamiast czapki
Jeśli jest mi zimno to zakładam dodatkowo bluzę lub sweterek puchowy i daję radę do 0 stopni.

Część ubrań jest spakowana do worka z siatki żeby było trochę porządku i można było szybciej dostać się do pozostałego sprzętu wyciągając tylko ten worek z ciuchami.

Kosmetyczka z cienkiego woreczka :

Pasta Ajona koncentrat – 25 ml (bardzo wydajna pasta)
Szczoteczka składana – Rossman
Antyperspirat w sztyfcie
Pomadka ochronna do ust
Obcinaczka do paznokci
Ręczniczek szybkoschnący – malutki
Papier toaletowy
Miniłopatka do zakopywania kupki – zostawiam porządek po swoim biwaku, poza tym wszechobecne walające się papierzaki wyglądają tragicznie i robią złą opinie osobom biwakującym na dziko więc warto dbać o ten aspekt.

Kilka słów o higienie. Podczas wyjazdów staram się myć o ile to możliwe w rzekach, jeziorach korzystając z samej wody bez żadnych detergentów. Nie wierzę w żadne biodegradowalne kosmetyki które są neutralne dla środowiska. Mi wystarcza sama woda, oczywiście nie jest to samo co prysznic ale mi w zupełności wystarcza. Dodam tylko że nie korzystam z żadnych kremów do opalania których samą wodą raczej bym nie zmył. Dlatego używam koszulki z długim rękawem i czapki z daszkiem co znacząco chroni mnie przed słońcem. Poza tym od jednej nocy bez mycia można spokojne przeżyć 😏

Kuchnia :

Butelka 1 litr - Ali
Butelka pet 1 litr Polaris
Kuchenka Fire Maple FMS – 117 T
Kubek 800 ml – Widesea ( Ali)
Kartusz Meva 240 gr
Adapter do napełniania kartuszy

Nie kupuję oryginalnych kartuszy gazowych tylko korzystając z adaptera (wielkości paznokcia) samemu napełniam posiadany już kartusz korzystając z tanich kartuszy tzw. sprejowych które są najłatwiej dostępne w sklepach budowlanych i kosztują max 10 zł a oryginalny ok 30 zł i jest trudniejszy do zdobycia.
Kawałek szmatki do owinięcia kartusza przewożonego w kubku + zmywak kuchenny
Zapalniczka
Nóż do jedzenia
Łyżka tytanowa – Ali

Worek wodoszczelny do przewożenia jedzenia które może się uszkodzić podczas transportu i zabrudzić pozostały ekwipunek - Ali
Torba płócienna do zakupu jedzenia i jego przewożenia
Obrus z kawałka koszuli żeby położyć gdzieś jedzenie na biwaku.
Herbata, cukier, sól , wszystko w osobnej torebce strunowej.

Elektronika :

Telefon Xiaomi RN 12S – nawigacja
Stary telefon Xiaomi RN 4A do robienia zdjęć, co ciekawe robi ładniejsze zdjęcia niż nowy
Powerbank 30 tys – Ali

Niedawno kupiłem telefon z szybkim ładowaniem więc nie będę zabierał już panela solarnego tylko telefon będzie ładowany podczas posiłku w knajpach lub sklepach spożywczych w przerwie na małe co nieco.
Ładowarka – 2 szt
Kabel USB – 3 szt (2 x typu C, 1x micro, 1 przejściówka C - micro)
Latarka czołowa Sofirn SP 40 – Ali
Minilampki przód+ tył na USB - Ali

Apteczka w torebce strunowej :

Gripex
Żel po ukąszeniu
Folia Nrc
Plastry
Bandaż elastyczny
Opatrunek medyczny
Lasso na kleszcze

Zestaw naprawczy w woreczku :

Klucz wielofunkcyjny - Crivit z Lidla
Pompka - Decathlon
Dętka 1 szt.
Łatki do dętki
Łyżki do opony
Hak do przerzutki
Skuwacz do łańcucha
Spinki do łańcucha 3 szt.
Adapter do pompowania zaworów presta na stacji benzynowej.
Zapasowe zawory presta 2 szt. Plastikowy miniklucz do dokręcania zaworów presta
Trytytki 10 szt.
Łatki samoprzylepne do naprawy materaca
Taśma naprawcza – 2 metry
Linka kevlarowa – 3 metry
Rurka naprawcza do łączenia złamanego stelaża od namiotu
Olej do łańcucha – 20 ml
Szmatki do czyszczenia łańcucha 5 szt.
Rękawiczki nylonowe jednorazowe do czyszczenia łańcucha 5 szt.
Rękawice robocze w razie naprawy

Dodatkowe rzeczy :

Miniplecak 10 litrów – Decathlon
Przewożę w nim wszystkie luźne duperele , wartościowe rzeczy i zabieram na czas zakupów
Portfel, karta płatnicza
Mini otwieracz do piwa
Linka Abusa
Mały lekki ulock
Kawałek plandeki żeby wypakować cały ekwipunek na biwaku
Minikarimata/ Poddupnik żeby usiąść na suchym czystym podłożu w trasie lub na biwaku
Rękawice robocze do prac obozowych
Troki 2 szt. – do przypięcia worka transportowego na bagażniku
Gaz pieprzowy
Linka Paracord grubość 2 mm – 2 szt po 10 metrów. Wiąże pomiędzy drzewami do suszenia śpiwora, ciuchów , namiotu, podłogi od namiotu itp.
Uchwyt na telefon Gub Pro 2
Lusterko Zefal Dooback 2

KONIEC

To nie jest prima aprilis.

× Bez tego nie podchodź
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Wczoraj, 18:57   #898
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,130
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 2 godz 3 min 4 s
Domyślnie

A tu historyczna ciekawostka w klimacie 1 kwietnia.

Cyfrowa animacja Bitwy Pod Parkanami. Nie tylko Pod Wiedniem była istotną.

__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Dzisiaj, 13:06   #899
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,130
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 1 dzień 2 godz 3 min 4 s
Domyślnie

Zajmująca fizyka...



...polecałem już książkę z tej serii. Powinna zagościć w biblioteczce każdego rodzica.
W filmie: "...pytanie jak działa rower? - jest zaskakująco podobne do pytania: jak lata samolot?. Nie ma jednej, krótkiej odpowiedzi. To nie jeden mechanizm, lecz synergia wielu efektów: stabilizacja żyroskopowa, geometria ramy, mikrokorekty kierownicą, interakcja opony z podłożem. A do tego jeszcze integracja biologii z techniką – mięśni z przekładnią, metabolizmu z mechaniką klasyczną....".

I jak zawsze bogata bibliografia. Jeden z moich ulubionych współczesnych prezenterów nauki, który w fascynujący sposób przybliża nam fizykę na co dzień.
Warto przesłuchać dwa lub trzy razy, porobić notatki i sięgnąć do literatury. Szukać potwierdzenia, stawiać samemu sobie pytania i udzielać odpowiedzi.

Z fizyką jest jak z wychowaniem fizycznym. Pokaz czyni cuda.

Oczywiście wiedza, dlaczego rower jedzie - w niczym rodzicowi do nauki dziecka niepotrzebna poza jednym, że po którejś, kolejnej próbie puszczenie gagatka samopas, po prostu przyniesie efekt. Im mniej jednakowoż troskliwy tata będzie w tym procesie nauki, fizycznie dziecku pomagał, tym lepiej.

Z czasem rowerzysta może dojść do poziomu speca od niezbędnej listy zbędnych fantów i wiedzy eksperckiej pozwalającej wytłumaczyć, że gravel to...
Ja nie czuję się rowerowym ekspertem, by rozwiązać zagadkę zawartości rowera w rowerze, bo zatrzymałem się w rozwoju na etapie rowerowego Grzesiuka.

"...Dwieście kilometrów z bagażem to nie byle co, ale jak ja tę trasę przerobiłem w obie strony nogami, to co to dla roweru? Jeden dzień - i jestem w Lublinie, następny dzień - na miejscu. [...]
Rano pogoda była taka coś nie bardzo, ale, od czego optymizm - pogoda się ustali. I faktycznie. Ledwie dojechałem do Wawra, zaczął kropić mały deszczyk. Drobiazg - tydzień taki deszcz musi padać, żeby mnie przemoczyć. Ale jemu, draniowi, widocznie się śpieszyło, bo zaczął padać gęściej. […]
Pech, cholera! W Wiązownej pękła przekładnia, dalej jechać nie mogę, bo spada. Rower za rogi i dalej piechotką, a rower obok mnie. Jest kuźnia. Pytam kowala, czy da rade z naprawieniem przekładni. Dobra nasza - jest jakaś stara przekładnia, którą nałożył mi na miejsce pękniętej za jedne trzydzieści złotych.[...]
Jest niedziela, deszcz nie pada, szosa z wybojami się skończyła, teraz jadę po asfalcie i śpiewam sobie wesoło. Śpiewająco dojadę do Lublina. Pech! W rowerze urwał się prawy pedał, a ja jestem dopiero w połowie drogi między Rykami a Kurowem. Więc swojego bydlaka za rogi i marsz przed siebie - i szosa dobra, asfaltowa i deszcz nie pada. Ciągnąłem go ze trzy kilometry, zanim doszedłem do wsi przy szosie. W pobliżu szosy kuźnia. Podchodzę - zamknięta. Prawda, przecież to niedziela. Odnalazłem kowala i proszę o przyczepienie pedału.- W niedzielę nie będę robił, choćby mi pan nie wiem ile zapłacił – odpowiedział na moja propozycję dobrej zapłaty. A tu pogoda ładna i dopiero godzina jedenasta rano.[...]
Gdy byłem już na przedmieściach Lublina - pech! Widzę, przednie koło coś dziwnie mi się kiwa, jak pijane obija się po bokach widelca. Zlazłem z roweru i cóż: pękła ośka. Cholerny, zbuntowany rower! Bydlę przeklęte. Za kierownice go i znów piechotą przez cały Lublin [...]
Było już po południu, gdy wyjechałem z Lublina. A tu trzeba przejechać jeszcze prawie sześćdziesiąt kilometrów. Którędy jechać? Przez Piaski dalej - ale szosa. Przez Łęczną bliżej - ale kawałek chłopską drogą, jak mi tłumaczono. Ale to dobra droga. Rowerem dobrze się jedzie. Wybrałem drogę przez Łęczną i przekląłem Łęczną, drogę, rower, wojnę, Niemców oraz cały świat razem z jego satelitami, już nie ważne nawet było to, że co kilkanaście minut padał deszcz - ale to, co zobaczyłem, gdy minąłem Puchaczów. Ten kawałek dobrej drogi to chyba osiem kilometrów błota i gliny zalanej wodą. [...]
Poprzedniego dnia jeden gospodarz przywiózł mi z Chełma pięć kilogramów tytoniu i dziesięć litrów spirytusu. Na spirytus przywiozłem z sobą ośmiolitrową bańkę i dwie jednolitrowe wojskowe manierki. Spirytus był koloru żółtego i zalatywał rdzą - podobno przechowywany był w zardzewiałej beczce - ale to drobiazg, najważniejsze, że siłę przepisową posiadał. [...]
Tym razem zaczęło się dobrze. Deszczu nie było, kałuż też nie było, wiec tra-la-la, śpiewająco się pedałuje. Ale pech to pech. Kilometr przed Piaskami pękł mi łańcuch. Dociągnąłem rower do miasteczka, kowal zajął się jego reperacją..."


Książkę skąd pochodzi cytat, każden młodzieniec powinien przeczytać.



Podobnie zawiasem oczu objąć coś Ze wspomnień cyklisty. To idealne ujęcie moich przygód no i klasycznie - snów na jawie. Fakt, że zebrał je w całość Aleksander Głowacki nadaje moim przygodom właściwy im wymiar.
Wydanie tych wspomnień miało dla pana Aleksandra dość poważne konsekwencje, bo ponieważ po sukcesie/skandalu tychże autor ukrył się pod pseudonimem i świat już nigdy o nim nie usłyszał.
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Stary Dzisiaj, 14:30   #900
majkowski1

Zapłaciłem składkę :) Dział PiD

Zarejestrowany: Jun 2017
Miasto: CK
Posty: 770
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: do AE
majkowski1 jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 miesiące 2 tygodni 4 dni 17 godz 25 min 18 s
Domyślnie

Cytat:
Napisał El Czariusz Zobacz post
Wasze dzieci wam "podziękują" za taką dietę.
Ja nie mogę przekonać mojej córki do miksu porannego... Mimo, że wszystkie składniki osobno uwielbia, to nie potrafi się przekonać do mojej "kuracji"..

U mnie raz na kwartał przez 10 dni taki mix:

1/4 łyżeczki cynamonu cejlońskiego mielonego, 1/8 łyżeczki czarnuszki mielonej, troszkę czosnku zgniecionego (lub bez w zależności jak dzień ma przebiegać, aby nikomu nie przeszkadzało), pół cytryny, zalewam ciepłą wodą, dodaję 2 łyżki zielonej mętnej oliwy i na koniec mała łyżeczka miodu (mój ulubiony do tego lawendowy lub jaśminowy). Wypić z rana i po 2h mega głód zacznie się pojawiać Pychotka i każdemu polecam

Można zrezygnować z czosnku czy czarnuszki jeśli ktoś ma problemy ze zgagą po niej... tutaj już w zależności co kto lubi... I uważać, jeśli cynamon zwykły cassia, aby nie przesadzać z ilością, bo zawiera kumarynę, co może szkodzić wątrobie..

A zamiast tych specyfików z apteki, polecam kupić tymianek i na drobniutko zmielony dodać do tej mikstury i też rewelacja na bolące gardło czy kaszel, również kaszel "poszlugowy"...

Syrop na kaszel czy kipę też domowy: 2 cebule drobno do słoiczka z tymiankiem i majerankiem, zasypać troszkę cukrem, zakręcić i postawić w ciepłym miejscu... po 3h odlać soczek i wycisnąć z resztek i po łyżce z rana i na wieczór, można też miodem doprawić... kaszel czy kipa szybciej i łagodniej mija... Nie trzymać dłużej niż 3 dni w lodówce... Babcine recepty najlepsze !!
majkowski1 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem
Odpowiedz


Zasady Postowania
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is Wł.
UśmieszkiWł.
kod [IMG] jest Wł.
kod HTML jest Wł.

Skocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 15:35.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.