|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#11 |
|
Gość
Posty: n/a
Online: 0
|
"...Pewnego wieczoru, mając 16 lat Jack wpadł do wody kompletnie pijany. Prąd porwał go w głąb Zatoki. Płynął w ciemności, nie widząc brzegu, nie czując w lodowatych wodach nóg, nie wiedząc, w która stronę jest ląd.
Godziny mijały... Dopiero o świcie, gdy brzegu wciąż nie było widać, dotarło do nie go z całą mocą, że umiera. I wtedy, w lodowatej wodzie Zatoki San Francisco w chłopaku, który nie widział sensu w życiu, obudziło się coś, co było silniejsze od alkoholu, od zmęczenia, od rozpaczy. Chciał żyć... Płynął jak opętany walcząc z prądem, własnymi mięśniami, z ciężarem przemoczonych ubrań i cudem dotarł do brzegu... Tej nocy nie stal się innym człowiekiem, nie rzucił picia, nie porzucił nabrzeży, nie zapisał się na kurs kaligrafii ale coś się w nim przesunęło... Jak kamień, który przez lata blokował strumień i wreszcie drgnął o milimetr. Jack London zrozumiał, że chce żyć i, że żyć, to nie to samo co przetrwać..." |
|