|
|
#11 |
![]() |
13ty dzień wyprawy, 8 września. Wchodzimy do raju.
Ranek obudził nas nieśmiałym słoneczkiem wychodzącym zza chmur. Było chłodno, ale prognoza na kolejny dzień była dobra. Po śniadaniu przygotowanym przez Hassana spakowaliśmy graty i ruszyliśmy w krótką, półgodzinną drogę autem z Husze do sąsiedniej wioski Kandaj. [YOUTUBEHD]E73ogPXpBdg?si=2QttdNxicYsOZUPr[/YOUTUBEHD] W Kandaj nasi Porterzy przepakowali graty i mogliśmy ruszać dalej w górę. Tutaj mała dygresja- do Nangmy można dojść bez porterów, jeśli ktoś ma doświadczenie trekingowe i dostosowany sprzęt. My mieliśmy jedno i drugie, ale uważam, że stać mnie na wsparcie lokalnych społeczności i to był glówny powód dla którego skorzystaliśmy z usług lokalnych porterów. Kolejna fajna rzecz była taka, że porterzy z Husze i Kandaj są porterami wysokościowymi (których jest niewielu)-czyli takimi, którzy chodzą w najwyższe góry. Dzięki temu mogliśmy posłuchać fajnych historii z K2 i tak dalej. No dobra-idziemy dalej!:-) [YOUTUBEHD]ie3RhT9Xw7A?si=CL5nv4MjDMjvmxZf[/YOUTUBEHD] Co tu dużo gadać. Było cięzko!:-) [YOUTUBEHD]AOMGy9B3Xtg?si=nwNs2SAz1bvW7nkS[/YOUTUBEHD] Po około 3 godzinach średnio wymagającego trekingu dotarliśmy do przepięknej, zielonej łąki położonej wśród drzew. Jeśli raj istnieje, to znajduje się on w dolinie Nangma. [YOUTUBEHD]Pkmh-I70EkE?si=HWJdC7GytlvJmxgz[/YOUTUBEHD] Po rozłożeniu biwaku i wypiciu herbatki Wojtek wziął się natychmiast do roboty No i tak to jakoś było do końca dnia |
|
|
|