|
|
|
|
#1 |
![]() Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Germany
Posty: 5,909
Motocykl: CRF1000D+Cegla+Czelendz
Online: 4 miesiące 1 tydzień 5 dni 19 godz 50 min 18 s
|
DZIEN 8
Rano wiedzielismy,ze ten dzien bedzie troche inaczej wygladal,niz wszystkie poprzednie.Wreszcie mielismy zotac z Dominikiem we dwojke.Po sniadaniu i szybkim dojezdzie do Mywatn,rozstalismy sie z nowozencami. Ruszylismy na podboj interioru.Mielismy go polknac.Plan byl taki,zeby dojechac do wulkanu Askja,z mala tylko roznica.Nie mielismy w planie jechac tam droga 88 od polnocy ani najciezsza z islandzkich drog 910.Zamierzalismy dostac sie tam malutka drozka wychodzaca z poludnia jeziora Myvatn i biegnacej na poludnie,mijajac po drodze sliczna gore Sellandafjall.Droga ta nie miala zadnego oznaczenia i dokladnie tak wygladala.Nawierzchnia wygladala przeroznie.Czasami byly to dwa wyjezdzone slady na szutrze.Innym razem byl to juz piach,zeby za wzniesieniem zamienic sie w bloto.Kilka drobnych rzeczek tez nie moglo zabraknac.Pomimo wielu staran nie moglem za nic trzymac tempa Dominika.Ale tez nie o to tu chodzilo.Trasa byla pardzo ladna,jednak moja 990-tka byla troche za ciezka na takie frykasy.W pewnym momencie wjechalismy na pola lawy.Poczatkowo,sprawialo nam to przyjemnosc,jednak pomalu slad sie rozmywal i niebardzo wiadomo bylo w ktorym kierunku jechac.Po pewnym czasie znalezlismy sie na ogromnych,rozciagajacych sie po horyzont polaciach lawy,gdzie o jakiejkolwiek drodze nie bylo juz mowy.Jedynym punktem orientacyjnym byla nasza gora Sellandafjall.Jedynie ona swiadczyla,ze ciagle jestesmy na Islandii,ba na Ziemi.Jezdzilem juz przez rozne pola lawy,ale ten krajobraz nie przypominal nawet ksiezycowego.Przypominal bardziej zamarznieta Venus. ![]() Na nie dosc zlego znalezlismy sie w miejscu,gdzie jak twierdze zaczynala sie pogoda na Islandii.Wokol wisialy ciemne chmury,z ktorych schodzily mgliste sciany.Prawdopodobnie deszczowe.Jednak rozchodzily sie one we wszystkie kierunki.Pytaniem bylo kiedy dopadna nas.Po dluzszej dyskusji co robimy stwierdzilismy,ze niebardzo jest sens pchac sie dalej.Jak slusznie Dominik stwierdzil,jazda w takim terenie po moktej i sliskiej skale mogla sie bardzo nieszczesliwie skonczyc.A byl to dopiero dojazd do 910,na ktorej przeciez czekaly nas dosyc trudne brody.A tu padalo na okolo.Na nasze nieszczescie byl to nasz przedostatni dzien na wyspie.Dlatego jezeli by sie cos stalo,wypadek,awaria motocykla,czy jeszcze cos gorszego,nie mieli bysmy jak zdazyc na prom.Oczywiscie zasiego telefonicznego tez nie bylo. ![]() Decyzja zapadla i przyszlo nam wracac.Tylko w ktorym kierunku Na mapie i nawigacji widzielismy chatke ratownicza,ktora miala byc gdzies miedzy nami a trasa Sprengisandur.Po jakims czasie jadac na czuja trafilismy do niej.Byla oczywiscie pusta i w idealnym stanie.Widac zadko ktos tu zagladal.Wspaniale przygotowana i wyposarzona we wszystko co potrzebne zblakanym duszom.W zeszycie gosci zrobilismy wpis pod data 16.06 2009,tak mi sie wydaje.Tym ktorzy tam dotra i .Droga od tej chatki do F26 byla juz znacznie lepsza.W koncu wyjechalismy na 843,a potem 844 jadac rownolegle do Sprengisandur.Piekny,szybki szuter,ktory lagodzil rozczarowanie i smak porazki.Dojechalismy nia do 1-nki i wodospadu Godafoss,gdzie zrobilismy sobie przerwe na kawe i ochloniecie po calym dniu.Bylo juz kolo 19.00 i niebardzo mielismy pomysl na reszte dnia.Mialo przeciez wszystko wygladac inaczej.Najlepszym rozwiazaniem byla goraca kapiel i odprezenie sie.Dlatego zawitalismy ponownie na gorace zrodla,gdzie kilka dni wczesniej juz bylismy.Spedzilismy tam bite dwie godziny i naprawde wlasnie tego potrzebowalismy.Nocowalismy ponownie nad Myvatn.
Ostatnio edytowane przez myku : 29.01.2010 o 20:10 |
|
|
|
|
|
#2 |
![]() Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Germany
Posty: 5,909
Motocykl: CRF1000D+Cegla+Czelendz
Online: 4 miesiące 1 tydzień 5 dni 19 godz 50 min 18 s
|
DZIEN 9
Poranek zaczal sie bardzo mokro.Cala noc padalo i nie zanosilo sie na znaczace zmiany.Byl to nasz ostatni dzien i chcielismy jeszcze raz zaatakowac interior,tym razem jednak na pewniaka i bez zadnego ryzyka.Jedyneczka dojechalismy do drogi 901.Skrecilismy w nia i odrazu zaczelo byc fajnie.Nawet deszcz,ktory tego dnia nas nie opuszczal,jakos pasowal do naszej trasy.Zatankowani po uszy i troche zmarznieci wstapilismy do zajazdu na cos cieplego. ![]() Skrecajac w droge 905 zrobilo sie jeszcze bardziej niesamowicie.Wjechalismy na otwarte przestrzenie,chyba bazaltowe,ktore bedac mokre blyszczaly sie jak naoliwione. ![]() Nie bylo kurzu i jechalo sie w przyjemnie miekkim szutrze.Od czasu do czasu przyszlo przejezdzac nam przez mniejsze jak i wieksze rzeki. ![]() Podczas przejezdzania jednej z nich,jakims cudem zawislem na jednym z podwodnych kamieni,na samym jej srodku.Hehe....Chyba bez pomocy Dominika by sie nie obylo.Mozna bylo zostawic zapakowany motocykl i pojsc pospacerowac,a on stalby tak sobie do polowy w wodzie.Na szczescie szybko sie z tym problemem uporalismy i jadac dalej dotarlismy do miejsca,do ktorego mielismy dojechac z drugiej strony. ![]() Dalsza droga byla juz o wiele szybsze.W osadzie Bru,bo trudno to inaczej nazwac,skrecilismy z 910 w 923.Bardzo ladna szybka trasa,biegnaca czesciowo rownolegle do asfaltowej drogi nr 1.Ciagle padalo,ale nam to w ogole nie przeszkadzalo.Jechalo sie bardzo fajnie i szybko wyladowalismy w Fellabaer.Tam wynajelismy domek,zrzucilismy z siebie mokre zbroje i poszlismy na zakupy do Egilsstadir.Wieczorem grilowany baran,piwo i do lozek.Nastepnego dnia mielismy zameldowac sie przeciez na promie. Ostatnio edytowane przez myku : 29.01.2010 o 19:36 |
|
|
|
|
|
#3 |
|
22.10.2006, DTN :)
![]() Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Kąty Wrocławskie
Posty: 3,770
Motocykl: RD07
Przebieg: IIszlif
Galeria: Zdjęcia
Online: 7 miesiące 3 tygodni 2 dni 15 godz 56 min 50 s
|
Nie wiem jak się wysłowić to użyję pisma obrazkowego:
__________________
Real adventure starts where road ends... -AT RD07 Big Bore 'Troll Bagnisty, ziejący ogniem z regulatora Diabeł Pustynny' http://www.youtube.com/user/Miszapoland |
|
|
|
|
|
#4 |
![]() Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Germany
Posty: 5,909
Motocykl: CRF1000D+Cegla+Czelendz
Online: 4 miesiące 1 tydzień 5 dni 19 godz 50 min 18 s
|
Dzien 10,11,12 i 13
Pobudka!!Szit!!Nie wiem jak Dominik,ale mnie nie bylo do smiechu.Szkoda mi bylo wracac do domu.10 dni nie jest malo,ale caly wyjazd byl udany i chcialem jeszcze,jeszcze.Spakowani zrobilismy jeszcze rundke wokol jeziora Lagarfjot.Pogoda znowu byla ladna i na nasze nieszczescie bylismy juz na trasie Fjardarheidi,ktora prowadzila nas do fiordu,w ktorym mial na nas czekac prom.Najpierw stromy podjazd,potem jazda we mgle,a potem tak samo stromy zjazd.Po drodze mijaly nas pojazdy,ktore wlasnie zaczynaly swoja przygode.Zaczal sie wlasnie letni sezon i mozna to bylo odrazu zauwazyc.Mijalo nas bardzo duzo motocykli.Wszystkie czysciutkie,kierowcy mieli jeszcze zaprasowane kanty na kurtkach.Najchetniej zawrocilbym i pojechal z nimi.Jednak to bylo niemozliwe,prom stal we fjordzie i z gory przypominal malutka zabaweczke.Na jednej z serpentyn zrobilismy ostatni postoj,pstrykajac pozegnalne zdjecia.Za nami Seydisfjördur. ![]() Sam wjazd na prom przebiegl bardzo sprawnie i szybko bylismy na pokladzie.Zrezygnowalismy z kuszetek na rzecz kabiny,co okazalo sie bardzo trafionym pomyslem.Mozna bylo wszystko zostawic i nie martwic sie,ze cos zgine.Po godzinie plynelismy juz przez fjord,zeby nastepnie wyplynac na otwarty ocean.Byl czwartek w poludnie,a w Hanstholm w Danii mielismy byc dopiero w sobote.Mielismy dwa cale dni do wypoczynku i ochloniecia.Uwielbiam plywyc statkami,dlatego nie cierpialem siedzac dwa dni na nim.W Danii przywitala nas piekna sloneczna pogoda.Z Hanstholm do domu mialem 1100km,Dominik troche wiecej bo 1300km.Do Hamburga dojechalismy razem,jednak potem kazdy mial pojechac w innym kierunku.Moim planem bylo dojechac do domu,Dominik chcial nocowac w Berlinie.Nie tracac wiec zbytnio czasu przedarlem sie przez Hamburg i okolo 22.00 mialem go za soba.Zgrzewka red Bulli zalatwiala wszystko.Dzida ![]() ![]() .I wszystko bylo by pieknie jak nagle w okolicach Frankfurtu,prawie na ostatniej prostej,nagle pociemnialo mi w oczach.Nie zdajac sobie sprawy co sie stalo,przejechalem jakis kawalek,zeby stwierdzic,ze moja maszyna nie ma swiatel.Naszczescie za jakies 200m byla stacja benzynowa,ufff...na ktora natychmiast zjechalem.Cos bylo z instalacja nie tak,bo kazda wymiana bezpiecznika,konczyla sie jego spalenie.A podobno KTM-y sie nie psuja .Nie pozostalo mi nic innego jak tylko polozyc sie na najblizszej lawce i doczekac switu.Musialem sie chyba zdrzemnac,bo jak otworzylem oczy bylo juz w miare jasno.Red Bull,ogien i .Tym razem bez swiatem.A w Niemczech za takie rzeczy wsadza sie do kryminalu,ojjojjoj (Ordnung muss sein).Kolo 6.00 bylem w domu.********************************************KONIEC ************************************************** Ostatnio edytowane przez myku : 30.01.2010 o 00:57 |
|
|
|
|
|
#5 |
|
świeżym warto być:)
![]() Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: DWR
Posty: 1,242
Motocykl: RD07a
Online: 1 miesiąc 2 tygodni 4 dni 13 godz 37 s
|
Hmm, jak bym czytał swoje notatki z Rybackiego
__________________
pozdrawiam Pan Bajrasz ![]() |
|
|
|
|
|
#6 |
![]() Zarejestrowany: Mar 2008
Miasto: Germany
Posty: 5,909
Motocykl: CRF1000D+Cegla+Czelendz
Online: 4 miesiące 1 tydzień 5 dni 19 godz 50 min 18 s
|
|
|
|
|
![]() |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Islandia | Bies13 | Kwestie różne, ale podróżne. | 3 | 18.10.2013 11:52 |
| Islandia we wrześniu | bukowski | Umawianie i propozycje wyjazdów | 9 | 31.07.2012 00:13 |