|
|
|||||||
| Kwestie różne, ale podróżne. Jak nic z powyższego o podróżowaniu Ci nie pasuje, pisz tutaj... |
![]() |
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
|
|
#1 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,010
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 17 godz 43 min 29 s
|
Straciłem głos przy 36,0 temp. ciała. Zapalenie "krtani". Blisko dwa lata nie złapałem infekcji, to pierwsza po dłuższej przerwie.
Opiekujący się może mnodcinkiem robót kierownik robót przerażony/zmartwiony, bo nas terminy gonią. Jadę zgodnie z harmonogramem ale dużo ode mnie zależy. Sytuacja losowa ale stres frontowi towarzyszy. - Mam się martwić? Nie. Spokojnie. Umieram dopiero przy 37,1. Mój absolwent z Kurkowej że względu na mrozy (robota na zewnątrz stanęła) nie ma roboty więc z własnej inicjatywy przyjechał pomóc. - Nie chcę siedzieć... nawet w fotelu. Lalala... Panie ministrze, co to za zegarek na pana ręku? Czy to nie omega? - Tak. To drogi zegarek. Dlaczego nie ma go w pana orzeczeniu majątkowym? - To nie omega. Mogę zobaczyć? - Nie.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#2 | ||
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,010
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 17 godz 43 min 29 s
|
Cytat:
Cytat:
Junior miał wtedy 16 lat. Odstawił wyczynowe pływanie po swoich ostatnich MP w Puławach. Zatem El czterdziestolatek miał wtedy 42 lata. Z początkiem jesieni junior przyszedł z propozycją: - Vader... choć pójdziemy na siłownię. Samemu to trochę słabo, byś mi pomógł, doradził... Własnie otworzyli w jednym biurowcu mega siłownię, widziałem. Nie ma wszystkiego. - Byłeś tam? Nie. - To skąd wiesz? Ja wiem wszystko. Mimo zajmowaniem się sportem przez wiele młodzieńczych i nie tylko lat nigdy nie zrobiłem przysiadu ze sztangą 100kg i nie wycisnąłem na ławeczce tożsamego ciężaru. Sam ważyłem wtedy tych kilo 97. Taki sobie postawiłem zatem cel. przysiąść i wycisnąć te 100kg na sztandze. To, czego nie było na tej nowej siłowni, to klimatu. Wybrałem osiedlową, z luźnymi ciężarami, zapachem setek litrów wylanego potu i półświatkiem, który schodził się tam z kikudzieciotysięcznego osiedla, jednej z sypialni Trójmiasta. Ja zostałem "tatą", junior "młodym". Na początku z nas pokpiwano. Klasyka. Ojciec z synem... na ile im starczy zapału, garstka słomy? 3 m-ce później było już tylko przybijanie piątek i rosnący szacunek. Podziwiali juniora. - Będą z niego ludzie! Wytrzymuje taki reżim... Nie wiedzieli, że przez 9 lat zaliczał dwa treningi dziennie, ucząc się w szkole sportowej. 6.00 - 8.00 i 16.00 - 18.00. Samo rozpływanie na treningu, to było 2/3km a potem w dupę. Tę samą szkołę przeszła jego mama. W kwietniu "tato" podszedł do sprawdzianu. Cała siłownia bila "tacie" brawo. Klepali po plecach goście co setką się rozgrzewali. Po trzech m-cach masa ciała spadła mi do 90-ciu kg ale cały czas chudłem. Ubywający tłuszcz zamieniał się po prostu we mięśnie. Oczywiście odpowiednia dieta itd. Październik 2005 - obwód w bicepsie 33cm. Kwiecień 2006 - 37cm. Jeden z obserwowanych parametrów. Młody jeszcze cały czas rósł ale zachwycał konsekwencją. Front robót (a teraz zapalenie krtani) spowolniło mój tegoroczny start ale na koniec czerwca limit wynosi 3x 85. Ciało, ławka, nogi. Wracam na tę samą, osiedlową siłownię w marcu. Dodatkowo - bieg godzinny. Tu już dystans nie odgrywa takiej roli. Będzie to forma dużej zabawy biegowej docelowo z elementami skocznościowymi. 20 lat temu bym tylko prychnął i brał się do roboty... W kolejnym poście uzasadnię i rozwinę.
__________________
Jam nie Babinicz... |
||
|
|
|
|
|
#3 |
|
Administrator
![]() |
No 20 lat temu to ja byłem murzynem i grałem w kosza
__________________
www.motopodroze.pl |
|
|
|
|
|
#4 | |
![]() Zarejestrowany: Dec 2010
Miasto: Białystok
Posty: 1,107
Motocykl: Honda XR 600, RD03 i 1/2
Przebieg: 62000
Online: 2 miesiące 2 tygodni 1 dzień 59 min 23 s
|
Cytat:
__________________
"Podróż jest lepsza niż dotarcie do celu" |
|
|
|
|
|
|
#5 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,010
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 17 godz 43 min 29 s
|
Panie Mareczku, specjalnie dla Pana się przygotuję do kontynuacji ze względu na rocznik ale...
Nie odmówię sobie pochwały dla Szanownego Pana za fizyczne dokonania. Sam byłem świadkiem takowego na Białorusi naszej wspólnej. Kiedy to nieopacznie wypiliśmy po bardziej niż kilka browarów a Pan pokazał awanturującej się (nie wiedzieć czemu) białoruskiej ekipie sportowców jak to pięknie technicznie pokonuje się jezioro wpław, nie ważne czy wszerz czy wzdłuż. Mareczku Drogi. Łączy nas nierozerwanie karkówka, Kwiatkowski i Strażnik Domowy, która Ciebie lubi. Jak Redzisława PonÓrego zresztą. Akcja, którą odpierdoliłeś na naszym pierwszym spotkaniu nigdy nie zostanie zapomniana. Jak moje pierwsze spotkanie z Redzisławem PonÓrym też.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#6 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,010
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 17 godz 43 min 29 s
|
Jutro coś wam przedstawię, co mnie na dzień dziadka wyrwało z butów. Możesz grać zaplanowane role, kreować się a dziecko i tak...
Dziecko zawsze prawdę ci powie o tobie.
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|
|
|
#7 |
![]() |
Dokładnie albo cię lubi albo nie
__________________
kto smaruje ten jedzie |
|
|
|
|
|
#8 |
|
Elwood
![]() Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,010
Motocykl: Wrublin
Online: 1 tydzień 6 dni 17 godz 43 min 29 s
|
Panowie Chomik i Marek.
Mnie i Marka dzieli od Chomika jedno pokolenie. Tak domniemam. To, co doświadczam od kilku lat to starcza atrofia mięśni czyli sarkopenia. Jednoznacznie uzmysłowiłem to sobie 6m-cy fruher pomagając koledze układając mu program rehabilitacji "kulszowej". Wymagało to ode mnie sporego nakładu teoretycznej pracy a ponieważ nie czyniłem tego bezrefleksyjnie odnosiłem się również do własnego jestestwa fizycznego. Moja sarkopenia, to poważny problem mój. Tak poważny, że nie ma bagatelizowania, prokrastynacji czy innego beżbożnego pierdolingu. Bez natychmiastowego działania zostanę po 70tce fizycznym kaleką. Mózg już ratuje. Jedno jest pewne... Moje ciało żyje z ruchu. jego brak mnie zabija. Tymczasem wczoraj był dzień dziadka. Dziadek Darek dostał dwie piękne laurki od wnuczków. O ile od faceta (Kacperka) nie ma co się spodziewać jakiejś ELokwencji w kwintesencji o tyle Marysia... Narysowała serduszko (duże serce) i naokoło niego powklejała kilkanaście piesków, z których każdy przedstawiał jakieś "emocje" dziadka. Pieskowi w kasku rodem z futbolu amerykańskiego przypisała haslo: dziadek wie wszystko. I wszystko w temacie. Ale nie w temacie małego faceta. Wczoraj mocno rozrabiał. Nawet bardzo mocno czyli normalnie. Działo się to w Chwaszczynie, w domu juniora. Babcia towarzyszyła Marysi przy tworzeniu laurki w jej pokoju. Kacper robił wszystko by zniweczyć ten plan. Skończyło się na tym, że został chwilowo wyekspediowany do swojego pokoju. Po kilku minutach nagle chatą całą zatrzęsło. Dosłownie. Jak przy trzęsieniu ziemi. Potworny huk zaraz potem dwa gwizdy... Babcia przerażona patrzy na Marysię, za okno, a Marysia ze spokojem: - Pewnie Kacper czymś walnął. Po chwili rozdzwoniły się telefony od bezpośrednich sąsiadów. Wszystki domy w najbliższej okolicy się zatrzęsły... To nie Kacper jednak a dwa eFy (najprawdopodobniej) przeleciały tuż nad dachami tego małego osiedla. Kawałek dalej poleciały szyby komuś w oknach. Dlaczego leciały tak nisko...? Domyślam się... A może to nie eFy a radzieckie "migi"? Czyje nie były leciały tak nisko by nie były widoczne dla obrony przeciwlotniczej. Tylko czyjej? Oficjalny komunikat mówi o radzieckich myśliwcach, które co prawda nie naruszyły polskiej przestrzeni powietrznej ale zmusiły do poderwania naszych. Ludziom w tych chatach, co zadrżały jak osika na wietrze różne mysli zaczęły latac po glowie jak te myśliwce...
__________________
Jam nie Babinicz... |
|
|
|