|
|
#61 |
![]() |
Dziewiętnasty dzień: poddajemy się!:-)
W rozmowie z Anwarem dowiedzieliśmy się, że droga do Korytarza Wahańskiego trwa 2 dni jazdy samochodem oraz jeden dzień na koniu. Prawdopodobnie bylibyśmy w stanie skrócić na naszych motorkach część samochodową do jednego dnia, więc nie byłoby tak źle. Główny problem polegał jednak na tym, że potrzebny był permit którego nie mieliśmy. No nic-postanowiliśmy zajechać tak daleko jak się da żeby uspokoić sumienie:-). Po dobrym śniadanku i pożegnaniu z Anwarem ruszyliśmy na przełęcz oddzielającą Buni od naszego celu. Mogę powiedzieć tak: pierwsza godzina jazdy była cudowna! [YOUTUBEHD]f_JilVxR0Kg[/YOUTUBEHD] Problem polegał jednak na tym, że po zjeździe z przełęczy zaczęła się niekończąca wioska z kałużami, dziurami, kurczakami, psami. Do tego dochodził charakterystyczny element architektury widoczny chyba w całym Pakistanie: mury. Każdy dom otoczony jest wysokim murem-podejrzewam że chodzi o trzymanie kobiet w środku. Niemniej jednak jak jedziesz wąską drogą przez wieś i z obu stron masz wysoki mur to czujesz się prawie jak w tunelu... [YOUTUBEHD]q8bKbFD1sRY[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]OSQE4AKLAsM[/YOUTUBEHD] Poza tym po prostu nie było tam ładnie... [YOUTUBEHD]g12K1cCrSsA[/YOUTUBEHD] Czulibyśmy się zapewne inaczej mając przed sobą wyraźny cel do osiągnięcia. Tego jednak dnia celu nie mieliśmy-pojechaliśmy więc do miejsca gdzie widać tą oto górę: Tam właśnie mieliśmy dojechać i przesiąść się na konie, oczywiście pod warunkiem posiadania permitu:-). Droga powrotna była równie męcząca, ale zatrzymywaliśmy się częściej coby się czegoś napić i pogadać z ludźmi Jadąc w głąb doliny minęliśmy piękną miejscówkę idealnie nadającą się na biwak. Tam właśnie postanowiliśmy zanocować dzisiejszego wieczorka. Najpierw jednak trzeba do tego miejsca dojechać... [YOUTUBEHD]6rkppSbLFxk[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]BTL_eR4EcCk[/YOUTUBEHD] Potem były już krzesełka i podziwianie pięknych okoliczności przyrody [YOUTUBEHD]Az2xMi6KNko[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]DrU8L5OEJLw[/YOUTUBEHD] Podczas rozbijania namiotów Wojtek zauważył coś dziwnego na oponach To cholerstwo rosło w trawie i było twarde jak drut. Mieliśmy tego pełno w klapkach, butach itd. Musieliśmy też zmienić miejsce biwakowania coby nie dziurawić naszych materacy [YOUTUBEHD]AWrXRmIcooE[/YOUTUBEHD] Potem na szczęście była już tylko sesja zdjęciowa i lulu |
|
|
|
|
|
#62 |
|
Michał
![]() |
Piknie
![]() A jak komunikacja z lokalesami - tzn. jaki język głównie tam funkcjonuje i jak można się dogadać? (oprócz machania rękami )
|
|
|
|
|
|
#63 |
![]() |
|
|
|
|
|
|
#64 |
![]() |
Dwudziesty dzień: rajska dolina
Tej nocy spało mi się bardzo dobrze-wieczorem było ciepło więc można było dłużej pogadać i nie trzeba było uciekać przed chłodkiem do śpiworów. Nie lubię zbyt wcześnie iść spać-budzę się wtedy w środku nocy i jestem do niczego rano. Po śniadanku zebraliśmy się szybko, i ruszyliśmy w drogę, bo kolejny nocleg czekał nas w rajskiej dolinie!:-) [YOUTUBEHD]-2dpTX_d2XI[/YOUTUBEHD] W ferworze walki Wojtkowi rozleciał się but, więc trzeba było go naprawić. W tym celu zajechaliśmy na chwilę odwiedzić szewca w Buni [YOUTUBEHD]aPqtWdPeiS8[/YOUTUBEHD] Przy okazji wzięliśmy paliwo, żarcie i wodę, po czy ruszyliśmy dalej. W drodze powrotnej postanowiliśmy śmignąć drugą stroną rzeki tym samym omijając Mastudż i te wielkie remonty drogowe. To była bardzo dobra decyzja!:-) [YOUTUBEHD]wXLRlcdp0F4[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]lpwYaGagdLQ[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]3lM5L157Jn8[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]Qr5fVNH1aN8[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]sW2fQzhCZ4o[/YOUTUBEHD] Podczas jazdy w przeciwnymi kierunku umknął nam jeden szczegół - księżycowy krajobraz na szczycie przełęczy Szandur. Wydaje mi się, że kolor i konsystencja podłoża były spowodowane obsunięciem się zbocza góry. Wrażenie jady po tym czymś było niesamowite - jechało się jakby po mące, która jednak stwardniała na kamień. Gdzieniegdzie jednak podłoże było miękkie i koła zapadały się po piasty. To był czad!:-) [YOUTUBEHD]JFmQaCdwvdE[/YOUTUBEHD] Po wyjeździe z "księżyca" było już "normalnie":-) [YOUTUBEHD]BNmJivUQl_s[/YOUTUBEHD] Po wjeździe do rajskiej doliny zaczęliśmy szukać miejsca na biwak, bo słonce zachodziło już za górą, robiło się ciemno i chłodno - w końcu byliśmy na wysokości ponad 3000mnpm:-). Z miejscówką nie było łatwo, bo wzdłuż dolny wiał zimny wiatr przenikający do kości. Musieliśmy znaleźć coś takiego, co chroniłoby nas od wiatru i jednocześnie pozwalało cieszyć się widoczkami:-). W końcu jest! Święty Graal!:-) [YOUTUBEHD]r3Ude8QQ0e8[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]P5R1fwRvu3w[/YOUTUBEHD] |
|
|
|
|
|
#65 |
![]() |
Dwudziesty pierwszy dzień: trałtfisze
Noc była zimna jak cholera, ale pomny doświadczeń z Deosai uciekłem wcześnie do namiotu i zasnąłem. W związku z tym oczywiście obudziłem się około 3ciej i do rana przewracałem z boku na bok. Plusem naszej miejscówki było to, że słoneczko zawitało z samego ranka i już ok 7mej można było wyjść z namiotu na ciepełko. Wyciągnęliśmy więc maty i grzaliśmy się niczym koty podziwiając przy okazji piękno przyrody. Gdzieś tak około 11tej zebraliśmy się do jazdy, która trwała całe 2 minuty, bo przecież trzeba było robić drony, zdjęcia, filmy...:-) [YOUTUBEHD]BRc_GyE08dw[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]DPzWobqZDTI[/YOUTUBEHD] Piękne lenistwo! Uwielbiam te chwile na wyprawach kiedy nie trzeba się spieszyć, wokół jest pięknie i można zapełniać twardy dysk w łepetynie pięknymi widokami. Piszę teraz te słowa i jestem znowu w tej bajkowej dolinie i czuję słońce ogrzewające mój zmarznięty, uśmiechnięty pysk:-) [YOUTUBEHD]bD38oOuK8p0[/YOUTUBEHD] Pełni szczęścia dopełniły krowy ubrane w piękne futerka. Uwielbiam oglądać te fajne zwierzaki na wolności, szczególnie w takim cudownym miejscu. Kiedyś w Pamirze miałem bliskie spotkanie 3go stopnia z rogami takiego zwierzaka-na szczęście przeżyłem i od tej pory żywię do nich sentyment. [YOUTUBEHD]g-dYtBvrxuo[/YOUTUBEHD] Dolinę opuściliśmy wczesnym popołudniem i ruszyliśmy powoli w drogę powrotną do Gilgit. Nie szło nam zbyt szybko, bo widoczki były całkiem spoko... [YOUTUBEHD]EpBEfLN_c6A[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]ww6BZJKdUy8[/YOUTUBEHD] Poniżej jest ciekawy filmik: czysty strumień z gór wpływa do rzeki, która przepłynęła przez kilka wiosek. Ta rzeka wpływa później do Indusu, który zasila w wodę Gilgit i wiele innych miast. Aż strach pomyśleć jak wygląda Ganges...:-) [YOUTUBEHD]tQyUaY2zERo[/YOUTUBEHD] Po kilku dniach na diecie zielsko-chlebowej potrzebowałem białka zwierzęcego coby nadrobić zaległości w sadełku. Na kurczaki nie mogłem patrzyć, ale po drodze od czasu do czasu widzieliśmy coś w rodzaju stawów hodowlanych zasilanych wodą z rzeki. Przy jednym z takich miejsc znaleźliśmy mały hotelik i zatrzymaliśmy się tam na nocleg mimo wczesnej godziny. Resztę popołudnia i wieczór spędzaliśmy na obżeraniu się tymi wspaniałymi trałtfiszami:-). Sam osobiście pożarłem ponad dwie tace tego dobra i szczęśliwy położyłem się spać |
|
|
|
|
|
#66 |
![]() |
Dwudziesty drugi dzień: ostatni dzień wyprawy.
Pobudka była bardzo przyjemna - świeciło słoneczko, było ciepło, a brzuszek przyjemnie burczał w oczekiwaniu na śniadanie. Po śniadanku poszliśmy jeszcze obejrzeć zalew znajdujący się kilka kroków od naszej miejscówki To miał być ostatni dzień wyprawy, więc nastroje nie były zbyt fajne - mimo ciągłych sraczek, zimna, braku higieny itd ten kraj i Ludzie są po prostu wspaniali. Te ponure myśli były na szczęście osładzanie tym, że nasz pobyt w Pakistanie potrwa jeszcze kilka dni:-). Mieliśmy do pokonania niewiele ponad 100 kilometrów, więc bez pośpiechu zebraliśmy się w dalszą drogę i często po drodze robiliśmy przystanki dla podziwiania widoczków: [YOUTUBEHD]R8glvHoegp4[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]aquwTIf44jU[/YOUTUBEHD] Po drodze minęliśmy kilka przyjemnych wiosek przyklejonych do brzegu rzeki. Było też jedno fajne miasteczko - przejeżdżając przez nie czułem żal, że to już ostatnie takie miejsce na naszej drodze. Ostatnie bazary, ostatnie kolory...dotarło chyba do mnie wtedy, że nasza wyprawa powoli się kończy... [YOUTUBEHD]iV-SxYD-m8Q[/YOUTUBEHD] Jeszcze kilka ładnych widoczków... W końcu mimo baaardzo powolnej jazdy dotarliśmy do Gilgit [YOUTUBEHD]0w8ojV6egVo[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]7YIkq6gp1I8[/YOUTUBEHD] [YOUTUBEHD]byAUa7fwwlc[/YOUTUBEHD] Zatrzymaliśmy się jeszcze w naszej ulubionej knajpie żeby zjeść coś w miarę pewnego w stosunkowo czystym miejscu. Właściwie to nie mam już o czym pisać tego dnia, więc wrzucę zdjęcia. Szewc: Elektryka to był fajny dzionek jazdy z pięknymi widokami |
|
|
|
|
|
#67 |
|
Michał
![]() |
Pięknie
Fotki zjawiskowe.
|
|
|
|
|
|
#68 |
![]() |
|
|
|
|
|
|
#69 |
![]() |
Dwudziesty trzeci dzień: Gilgit na motorkach.
Kolejny piękny dzionek w krainie Muminków!:-). Plan był taki, że po śniadaniu zbieramy się na lekko i śmigamy ostatni raz nacieszyć się klimatem Gilgit. Pogoda była cudna, temperatura około 30 stopni. więc w sam raz na wycieczkę w krótkim rękawku:-). Trochę kłóciło się to z moją zasadą minimalizowania ryzyka podczas jazdy na motorku, ale co tam...:-). Smutno było ostatni raz wyjeżdżać z bazy... [YOUTUBEHD]PshLgO8nKNs[/YOUTUBEHD] Nasza baza była ulokowana w dzielnicy Danior, która znajduje się na południe od centrum na lewym brzegu rzeki. Za każdym razem musieliśmy więc przejeżdżać przez taki fajny most - zawsze dawało mi to kupę radości, bo był tam pierwszy fajny widoczek na miasto i otaczające góry. [YOUTUBEHD]SMBXREG7hKM[/YOUTUBEHD] Po przejeździe przez most skręciliśmy w prawo do miasta, ale nie zajechaliśmy daleko - trzeba było przecież zapodać soczek mangusiowy!:-) [YOUTUBEHD]RUnIqhvqHt0[/YOUTUBEHD] Gilgit jako stolica "obłasti" Gilgit-Baltistan jest miastem większym niż te, które widzieliśmy na Terenach Północnych. Jeśli jednak chodzi o zabudowę czy "architekturę" ja nie widziałem jakichś większych różnic w stosunku do innych miejscowości w regionie-miałem wrażenie, że cały czas jadę przez taką samą wioskę jak te, których minęliśmy dziesiątki po drodze. [YOUTUBEHD]JEVZioehRGk[/YOUTUBEHD] W trakcie zakupów poczułem znajome, acz niemiłe bulgotanie w żołądku, które stopniowo przesuwało się coraz niżej grożąc ...hmmmm... wiadomo czym...:-). Postanowiłem więc czym prędzej wracać do mojego ukochanego kibelka, w którym spędziłem tyle przyjemnych chwil... Pisałem już wcześniej, że mimo pozornego chaosu panującego w ruchu drogowym czułem się stosunkowo bezpiecznie podczas jazdy na motorku, - mimo braku oznakowania drogowego, świateł, przejść dla pieszych itd można było spokojnie śmigać mając świadomość tego, że wszyscy widzą wszystko. To moje przekonanie zostało zniszczone przez rzeczywistość - na szczęście w ostatni dzień jeżdżenia na motorku. Nie wiem jak czułbym się gdyby ta przygoda spotkała mnie w pierwszych dniach wyprawy. [YOUTUBEHD]Hlf5jLYj1-o[/YOUTUBEHD] Na szczęście Panu nic się nie stało oprócz siniaków. Powiedziałem, że widziałem całe zajście i mogę służyć jako świadek jeśli trzeba....Pan zapytał: a po co :-). Na chwilę zapomniałem, że jestem w Pakistanie:-). Po chwili dołąćzył do nas sprawca zamieszania i zostawiliśmy ich samych coby dogadali się między sobą. Reszta dnia upłynęła nam na pakowaniu, spędzaniu czasu w toalecie...:-) Ogólnie standard:-)
|
|
|
|
|
|
#70 |
![]() |
Pierwszy filmik z serii. Miłego oglądania!:-)
[YOUTUBEHD]l1MMEVVLclY[/YOUTUBEHD] |
|
|
|
![]() |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Wątek | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatni Post / Autor |
| Irlandia-kraj owiec, gór bez szlaków, polaków i zmywaków | hero | Trochę dalej | 56 | 31.08.2013 02:48 |
| PRZEZ KRAJ PARTYZANTÓW, KOKAINY I KAWY: czyli pekaesem po Kolumbii. [Listopad 2011] | czosnek | Trochę dalej | 48 | 12.01.2013 02:50 |
| Umawianie wypraw (kraj i świat) | creativka | Lejdis | 3 | 26.10.2010 09:37 |
| Norwegia-kraj troli, spełnienia, 44owiec i renifurów | bajrasz | Trochę dalej | 31 | 23.12.2008 13:17 |