To i ja się wypowiem bo na świeżo jestem.
Przed wyjazdem uważnie czytałem posty w tym wątku, taka wiedza zawsze cenna. Otóż, na powrocie jechaliśmy Transfogaraska, dokładnie w piątek 19 czerwca. Miśków widziałem 5, w tym jako jeden liczę matkę z 3 młodymi która szła lewym pasem, zbyt spokojna chyba nie była. Zatrzymaliśmy się z dala, poczekaliśmy aż zejdzie na bok i powolutku przejechaliśmy.
Ropuch miał miśka centralnie na środku drogi, zawrócił o około 100m, poczekał aż mr. niedźwiedź sobie zejdzie na bok i przejechał.
Natomiast najgłupsze zachowania widzieliśmy dwa - jedno, oczywiście wyrzucone jedzenie którym misiek się zajął a 20m dalej z samochodu robili mu zdjęcia

Drugie - mieliśmy sytuację gdzie bardzo postawny osobnik maszerował po drodze, samochody oczywiście wszystkie się zatrzymały bo...no trzeba robić zdjęcia

Navaja ruszył i powoli obok miśka przejechaliśmy w odległości może metra czy dwóch. Nie wyglądał na całkowicie spokojnego bo za dużo się wokół niego chyba działo.
Były też i mądre zachowania - puszczanie świateł, pokazywanie żeby zwolnić itp. Ale trafili się też i tacy (oszczędzę epitetów) z halogenami w trybie stroboskopu
Dobrze że byliśmy tam w piątek, podobno w weekend robią się regularne korki - i ani ruszyć ani zawrócić gdy niedźwiedź podejdzie zapytać co my tu właściwie robimy na jego terenie.
Większość miśków była po południowej stronie, w lesie jak się jechało od strony zapory, 2 osobniki na zjeździe na północnej stronie.
Absolutnie nie lekceważyłbym tematu niedźwiedzi w Rumunii. I dzięki za podpowiedzi z tego wątku, miałem je w głowie. Włącznie z tym, że jak jest matka z młodymi to przejebane
Pozdrawiam
zimny