Dziadek! Ale to jest mój rower, nie Kacpra!
- No ale masz przecież drugi - swój.
Ale ten też jest mój!
Dobra, pokaż na razie swój (oba kupił dziadek nomen omen).
Siądź na siodełku, oprzyj stópkę o pedał, dziadek przytrzyma... Mija tytusowy moment.
- Fiu, fiu panno. Musimy podnieść siodełko. Nieźle wyrosłaś!
Ja nie chcę!
- A wiesz, co to jest bajkfiting?
Nie!
- To jest naukowe dopasowanie wysokości siodełka do rozmiaru ciała. Teraz skupiamy się na jednym z warunków prawidłowego dopasowania. Zgodnie z opinią wybitnych specjalistów (i latach badań) ustalono, że nóżka nie może być wyprostowana ale też za mocno ugięta. W naszym przypadku pani ma za mocno ugiętą.
Nie! Tak jest dobrze!
- Sprawdzimy najpierw prawidłowe ustawienie.
Nie!
Drugi członek bandy już śmiga po drodze gruntowej i na nic nie narzeka.
- Kacper, dawaj tutaj na korektę siodełka. U ciebie z kolei - za wysoko.
Dziadek, jest dobrze!
- Dawaj!
Regulujemy dwa razy.
- I jak?
Super! Jedziemy!
Poczekaj!
- Marysia...
Nie!
Z tyłu komentarz juniora (czeka juz na ubera, by dołączyć do rodzinnej imprezy na mieście):
- Boże... Uparta jak... ojciec!
Na szczęście uber podjeżdża i Marysia traci oparcie w tacie, dla którego bardziej się liczy święty spokój niż narzekania Marysi. Dziadek zaś swoje.
- Marysiu... chcesz być zdrowa, czy mieć problemy?
Zdrowa! Ale... babcia! Ja chcę tak jak było! Pojawiają się łzy (wymuszone). Znam dobrze drapichrusta.
Na "szczęście" najmłodszy z bandy... zaczął wyć za tatą.
Kacper: jedziemy!
Marysia: ja nie jadę!
Mikołaj: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!
Babcia: Jezus Maria...
A Szalony Dziadek...?
Dziadek... wie lepiej.