Oj tam. Dla mnie w motocyklu liczy fun z jazdy i emocje. Jak bym patrzył na wygodę, resursy, zużycie paliwa, spadek wartosci, niezawodność czy przebiegi do remontu ect to jeździł bym pewnie tylko jakiś nudnym autem.
Zaryzykuję, że lepszy chińczyk pod tyłkiem niż nie spełnione mrzonki o prawdziwym motocyklizmie.
Zdrówka
__________________
Są jeszcze piękne zadupia na tym świecie.
|