Zdycha mi się, czyta mi się...
Mam cztery gitary. Nic takiego. Esteve nr 1. Typowe flamenco i dwie Yamahy. C40M i CG120-A. Ta druga wpadła mi w ręce przypadkowo. Bez strun i brakuje siodełka w mostku.
Bardzo jestem ciekaw jej brzmienia.
Wyląduje na przegląd:
http://segaguitars.com/o-mnie/
Czwarta to akustyk.
A skoro gitarowo, to zacytuję gitarową historię z profilu aeroświr.
W 2008 roku kanadyjski muzyk Dave Carroll leciał przez lotnisko Chicago OâHare. W pewnym momencie pasażer siedzący obok niego spojrzał przez okno i powiedział: "O mój Boże, oni rzucają gitarami." Okazało się, że pracownicy obsługi bagażu faktycznie rzucali instrumentami podczas rozładunku samolotu. Wśród nich była gitara Carrolla â warta około 3500 dolarów Taylor.
Po wylądowaniu okazało się, że instrument jest zniszczony. Carroll przez dziewięć miesięcy próbował uzyskać odszkodowanie od United Airlines, ale linia odmówiła wypłaty, tłumacząc, że zgłoszenie zostało złożone po 24-godzinnym terminie reklamacyjnym.
Wtedy muzyk zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał. Napisał piosenkę pod tytułem "United Breaks Guitars" i wrzucił ją na YouTube w 2009 roku.
Film w ciągu tygodnia osiągnął milion wyświetleń i stał się najpopularniejszym klipem muzycznym na świecie. Do dziś ma dziesiątki milionów wyświetleń.
Skutki były bardzo poważne. Sprawa stała się głośna na całym świecie, a według analiz wartość akcji United spadła o około 10%, co przełożyło się na spadek wartości firmy o około 180 milionów dolarów. Wszystko przez jedną zniszczoną gitarę i źle potraktowanego klienta.
Linia lotnicza w końcu zadzwoniła do Carrolla z przeprosinami i zaproponowała odszkodowanie, ale było już za późno. Muzyk odmówił przyjęcia pieniędzy i poprosił, aby przekazano je na cele charytatywne. United przekazało 3000 dolarów na instytut jazzowy Thelonious Monk Institute.
Historia stała się później studium przypadku w Harvard Business School jako przykład tego, jak w erze internetu jedna historia klienta może wpłynąć na wizerunek i finanse wielkiej korporacji.
Bo czasami jedna piosenka może być silniejsza niż dział prawny dużej firmy.
A skoro gitara, to i muzycznie. Minęło tyle lat, ile żyję od czasu, kiedy w polskim radio puszczono pierwszy raz Beatles'ów.
To wszystko jest coraz bardziej smutne. Mój czas przyspiesza. I to jest zgodnie z ogólną teorią względności zgodne, bo ja wyraźnie zwalniam.
Dzisiaj kulminacja.
Grabież jednej godziny akurat teraz, kiedy ja się muszę regenerować...
Chamstwo i wielkomieszczaństwo.