Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary Dzisiaj, 18:30   #836
El Czariusz
Elwood
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 1,039
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 2 tygodni 2 godz 49 min 57 s
Domyślnie

Niedziela rano, ten sam problem.
Później były psy, obiad i powrót na chatę. Powtórka z psami. Tym razem po przywitaniu z pitbułką chwytam za kamień. Natychmiastowa reakcja. Zapamiętam.

Wczesnym popołudniem inwentaryzuję chałupę w konkretnym celu. Wyłapać wszystkie rozwiązania. Niektóre przeczą logice budowy/zastosowanego rozwiązania w konstrukcji chaty.
W przypadku stodoły ogarnąłem w końcu konstrukcję przyłapu i rolę jaką akurat tu (i w ogóle) pełni.
Godzina konkretnych pomiarów, drugie tyle dokumentacja wątpliwości/szukania dziury w całym. Konkluzja jedna. Czytać dokładniej opracowania, które posiadam. Do tego wszystkiego potrzeba trochę wyobraźni przestrzennej a ta mi gdzieś ulatuje.

Sarkopenia, bark ruchu. Fizyczny zjazd po równi pochylej. Na to jest tylko jedno lekarstwo. Nie można jednak przedawkować.
W poniedziałek dosypiam ile mogę po nocnych "czuwaniach". Niedziela wolna od piwa ale organizm już w trybie przedawkowania węglowodanami piwnymi ze wsparciem prostaty.
Wstaję 7.50
Oczy spuchnięte. To u mnie symbol... wyspania. Mimo wymuszonych przerw, gdzieś regeneracja miała miejsce. Ogólnie fizycznie czuję się dużo lepiej niż w piątek np. Dużo lepiej.

Drugie, to twarde posłanie. To nie jest mój domowy materac. To drugi czynnik, który zawsze wymaga dłuższej adaptacji. Przyzwyczajenie ciała do niewygód.
Sprzątam chatę, podgrzewam barszcz, który przed drogą wypiję. Golonkę pakuję do litrowego słoika, do drugiego kiszoną kapustę. Pakuję trzy jajka ugotowane na lekko twardo.

Startuję 11.15.
Pociąg regio mam 15.25, 15.50 TLK.
Przede mną 40km.
Z tyłu głowy - potencjalna, kolejna skucha opony. Tym razem poświęciłem przy łataniu opony należytą koncentrację. Minęło 48h. Co miało się zwulkanizować... Ok, skup się na działaniu. Trasa wyznaczona asfaltowo. Nieciekawie wygląda profil trasy. Nieciekawie pod kątem mojej fizyki. Bardziej pod górę w mocno pofałdowanym terenie. W południe wiatr miał mi sprzyjać, potem zmienić kierunek na wmordęwind.

Zatem jadę.
Jadę "po nic".
Mniej więcej w połowie drogi trafia mi się prawdziwa perła z lamusa..
__________________
Jam nie Babinicz...
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem