Skończyliśmy wspólną wycieczkę dnia drugiego a pierwszego dnia jazdy na zboczach zachodniego wybrzeża GCaranii przy latarni morskiej /Faro Punta de Sardina/. No to jedźmy dalej - aby wyjechać w kierunku Puerto de las Nieves czeka nas wspięcie się z poziomu nadmorskiego, niewysokiego klifu na jakieś 300m wzwyż w ciągu 4 minut jazdy i spozieranie na latarnię jak zapałkę - szybkie spozieranie bo jedziemy drogą z której fikołek poza barierę na pewno byłby opisany w prasie. To błyskawiczne wspinanie się na naprawdę duże wysokości i przy dużej eskpozycji naprawdę robi ogromne wrażenie i jest typowe dla Gran Canarii - jednej chwili pije się kawkę gdzieś w ciepełku i za wiatrem a już 5 minut później walczysz z wiatrem i 10C gdzieś na krętej drodze a miejsce gdzie byleś przed chwilą majaczy tylko jako jasna plama zabudowań.
Moja Żona, jakkolwiek lubi góry, piszczała cienko wyjeżdżając ze mną wysoko na te wąskie kręte drogi gdzie leciałoby się dłuuuuugo w dół

Tak więc uciekamy przed wiatrem - wiedząc gdzie jest port w Nieves jestem niemal przekonany, że zjemy wczesny obiad raczej w zaciszu i bedziemy mieli tylko rzut beretem na zakwaterowanie w Agaete. Dziś dzień jazdy krótki.
W porcie jak zwykle trochę pierdolnik bo to takie miejsce gdzie jest wiele knajp, jest duuuuuuży parkin samochodowy na nabrzeżu i można się stamtąd karnąć bromem na Teneryfę /a może i jeszcze gdzieś/ - rejs trwa 80 minut więc jak ktoś na przykład jest tam tydzień i chce konkretnie gumować to w tydzień naqrviania po winklach można obleciec obydwie wyspy - w trybie ekspress rzecz jasna.
Wypożyczalnia, z której korzystaliśmy umożliwia wręcz zostawienie OO na drugiej wyspie no i wylot wtedy z Teneryfy - droższe są jednak loty i myślę, że zostawienie skuta na drugiej wyspie też będzie się wiązało z opłatą. Mniejsza...
Jak zwykle parkujemy na wydrę w samym centrum - zbezczelniałem parkigowo na tym skutixie ale nikt nie robi z tego powodu jakichkolwiek problemów a ja staram się nie parkować na tzw 'przypale' - ale do knajpy na nabrzeżu mamy rzut beretem i o ile w rozległym placoryneczku wciąż zawiewa to nad wodą panuje spokój i czuć jak skóra skwierzy w słońcu. Cola, calamares, patatas, mojo rojo+verde. Te sosy i ziemniaki młode mniejsze niż małe węgierki jada się tam niemal do wszystkiego. Czerwony ponoć ma być pikantny ale nie stwierdziłem tylko, że ja mam spalone podniebienie - zielony jest mocno ziołowy z dominującym smakiem kolendry. Za obiad za dwie osoby z napojem w miejscu mega popularnym płaci się około 40E. ten port do takich miejsc należy ale nie ma tłoku specjalnie, na deptaku przy plaży w Las Palmas /stolica/ ceny są takie same. Czy jest problemem w Mielnie zapłacić za rybę i picie dla dwóch osób 160? myślę, że nie. Nie ma jednak co porównywać, bez sensu.
Byczymy się trochę jeszcze w słońcu i jedziemy się zakwaterować do Agaete - chwila i dwa momenty dalej bo w zasadzie te miasteczka są połączone i chyba trochę walczą o supremację i dostęp do morza bo widziałem również nazwę Puerto de Agaete - ja prosty wieśniak nie rozumiem

Samo Agaete jest naprawdę ładnym miejscem - zwłaszcza centrum stare. Wąskie uliczki, drzewa pośrodku placów, cień, cafe. Zajebiste.
Moja żona wynalazła jakiś Yoga Hostel

nie żeby się wyginać ale było tanio. Miejsce skolonizowane przez nawiedzone, samotne kobiety. Jestem tam jedynym facetem - mam nadzieję, że do rana nie wyłysieje mi klatex

No i jeszcze jedno

to jest kolejny/drugi nocleg i kolejny/drugi pokój BEZ okna - budynki są stare, przystosowane do swojej nowej roli w różnoraki sposób i z różnorakim szczęściem - po raz kolejny mamy jakiś świetlik pod sufitem

i to tyle

Robimy delikatną, późną sjestę, zostawiamy klamoty i jedziemy z Agaete w górę doliny do znanej już plantacji kawy - na miejscu jest cała obróbka, palenie, kawiarnia. Robią też własne wino i rum. Do kawy ciasto domowe w gratisie.
Jest to znane gospodarstwo w okolicy, droga jest ślepa i kończy się tam właśnie. Piękne miejsce. Pomarańcze, banany i zapach kawy już na długo zanim się dojedzie - jeśli wiele z dobrej strony. W tym roku spizgało ten zapach nie wiadomo gdzie.
Nie robimy zdjęć tym razem bo my prawie miejscowi już

ale wklejam link. Jakby ktoś był na miejscu kiedy to uważam, że to jest punkt obowiązkowy na postój. Bodega.
Z kawiarni wracamy w dół do Agaete i walimy się w kimę. Skutix nielegalnie zaparkowany komuś pod oknem po drugiej stronie ulicy na chodniku. Rano stał tak jak go postawiłem. Nikt nie ma problemu go po prostu ominąć i wejść z powrotem na chodnik - ludzie tam mają inny zupełnie widok na tego rodzaju, nieistotne sprawy. Cieszymy się mogąc przez chwilę być częścią tej całej sytuacji. Czas spać w naszej piwniczce
https://www.google.com/maps/place/Bo...oASAFQAw%3D%3D
p.s. foty bez wyjątku ukradzione z neta

bo tego dnia nie zrobiłem żadnych zdjęć będąc już po raz kolejny w tym samym miejscu. odpowiednio widok na Agaete z punktu widokowego Crux, Rybka z głębokiego oleju - zajebiaszcza - jeśliśmy rok temu - no i widok na port przy zachodzie słońca. W sumie lepsze te zdjęcia niż ja bym zrobił więc enjoy