W globalnym świecie nie ma "nie naszych" wojen. W tym sensie, że skutki odczuwamy wszyscy.
Taka ciekawostka: z irańskiej granicy w linii prostej jest bliżej do polskiej granicy, niż do irańskiej granicy po przeciwległej stronie kraju.
To nie jest kraj, który Izrael z pomocą Jankesów mogą se opanować ot, tak se. Za to Izrael jest wystarczająco mały, gdyby doszło do eskalacji totalnej. Tu nawiązuję do świetnej analizy Hogi, którą zapodał Jarczoq.