To co...?
Wiem, że o zespolonych miało być jeszcze ale to innym razem.
W teorii może z urlopu wrócę ale powoli wpadam w stan "zniechęcenia".
Innym razem z mojej strony albo wcale, bo tu jest genialne ujęcie wstępu do zrozumienia mojego świata.
By go zrozumieć, trzeba założyć coś, co wydaje się irracjonalne. Bywamy strasznie ślepi. Zaślepieni znaczy.
Widząc druty wysokiego napięcia nie widzimy nic więcej. Nie widzimy pochodu mrówek, które sobie na jednej z linii przesyłowych urządziły karnawał.
By je dostrzec trzeba się mocno przybliżyć. Ale... może cię zdrowo kopnąć.
I... nagle są!
Zrozumieć "minus jeden". To pierwszy krok.
No więc, żegnam się państwem.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi.
|