Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary Dzisiaj, 16:53   #737
El Czariusz
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 922
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 5 dni 11 godz 17 min 8 s
Domyślnie Nicość 6

Tu się politycznie czasami spuszczam, by nie było wątpliwości, z kim mi nie po politycznej drodze. A skoro politycznej, to i w pozostałej też.
To znaczy, że nie nawiązuję nowych, lewicowych znajomości. I absolutnie nie zamierzam.

Zatem teraz już spokojniej, działam dalej w systemie binarnym.



Te pierwsze ferie zimowe u babci zapamiętałem z dwóch powodów. Pierwszy, to fakt, że to pierwszy zimowy ferie u babci, który zapamiętałem
Drugi, to ten sweter. Sweter wydawał mi się tragiczny ale był jedynym w czym/jakim zostałem wyekspediowany.
Ja nie miałem kurtki.

Babcia miała kożuch. Mogłem się w niego co prawda ubrać ale sięgał mi za pięty butów i utrudniał przemieszczanie. Pamiętam jeszcze dlatego, że nie było śniegu ale był mróz. Taki kilkudniowy, z każdym dniem tężejący.
Moje trzewiki (tak się wtedy mówiło na buty inne niż trampki) porzuciłem na korzyść walonek. Walonki były bardzo ciepłe. Podobnie jak sweter. Jak nastał mróz, przestało wiać. Okazało się, ze sweter i koszulka (nawet z krótkim rękawkiem) zupełnie wystarczały, by utrzymać ciepło, które generowało własne ciało.
Nosiłem wełnianą czapkę z pomponem i wełniane, jednopalczaste rękawiczki.

Po latach zajechałem w rodzinne strony mojej mamy i ojca. Stanąłem przed domem, który kiedyś był szkołą i przez wiele lat po śmierci babci był niezamieszkały. Kupił go jakiś Warszawiak.
Była chwila "napięcia". Nie jakaś taka mocno egzaltowana... ale była...
Stałem i patrzałem na ogród (było to z jakie 10 lat temu)... Wracały wspomnienia ale interesowało mnie jedno. Tak naprawdę jedna rzecz mnie "nurtowała". Rzecz... Nie rzecz a odległość. Odległość od domu do stawu...
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi.
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem