Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary Wczoraj, 18:11   #716
El Czariusz
 
El Czariusz's Avatar


Zarejestrowany: Apr 2025
Miasto: Przystanek Oliwa
Posty: 907
Motocykl: Wrublin
El Czariusz jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 tydzień 5 dni 6 godz 21 min 17 s
Domyślnie Nic

"...goście z tymi banami, szczególnie jeden, mają od lat podobny schemat - wchodzą po cichu, obwąchują, piszą najpierw przyjaźnie, logicznie, dopasowując się do atmosfery, po czym dość szybko przechodzą do świadomego mącenia wody kontrowersyjnymi postami (zakładam, że dla zwrócenia na siebie uwagi), żeby za chwilę strollować prawie każdy popularny wątek (a to wyśmiewając autora wycieczki że słaba ta wycieczka, a to wpadając w cudzy wątek, żeby opisać na wielu ekranach cudzego wątku SWOJE WŁASNE przemyślenia o całym świecie i ilością tego spamu przytłoczyć temat zaczęty przez autora, a to przechodząc w argumentacji do tekstów typu „chuj ci w dupę”, itd.) - na końcu koniecznie kasując większość swoich postów przez co całe duże wątki stają się bezsensowne i nieciągłe..."

Jeżeli to do mnie było, to miałem okazję się wytłumaczyć.
Trzeba było czytać a nie wpaść do kościoła i przeciągiem zdmuchnąć świece.

Nie do końca się widzę jako bohater tego genialnego wpisu ale tu odpowiem.
Dobrze wczytałem się w słowa i dalej nie rozumiem, jak można sadzić takie trele, kiedy można spokojnie nie brać udziału w dyskusji w tych ledwie kilku wątkach, które budzą emocje.
Stosując się do zaleceń, postanowiłem oczyścić kilka tych wątków ze swoich postów, a już na pewno z wątku ukraińskiego. I bardzo się z tego cieszę, bo mi licznik postów spadł a dla czytelności tych wątków nie miało to znaczenia.
Nie było mnie kilka ładnych lat i co widzę? Co czytam? Moja tu nieobecność powoli zabiła... forum.
Naprawdę...?

Dziesiątki działów, kilka wątków z setek wątków, które rozpierdalają to forum? Bardzo często są to hasła od userów, którzy deklarowali/zarzekali się, że będą takich jak ja ignorować. Znaczy używać funkcji "ignoruj", bo taka jest. Potem narzekają.
No więc to jest bardzo dobre narzędzie.
Padła nawet propozycja - teraz czytam, że na zlot, tylko na motorach. Super.
Właśnie podarowałem fajnego komara koledze a od Szparaga jeszcze nie odebrałem Simsonów.

Ja nie przyjadę na zlot. Ale nie dlatego, że nie szanuję userów tego forum. Nie przyjadę, bo ich szanuję. Znaczy szanuje ich komfort, z drugiej strony, by po prostu uniknąć ostracyzmu. Tego na pokaz. Przy okazji - ceniąc własny komfort.

Przepraszam Czarny, nie tego oczekiwałeś zapewne ale musiałem takie epitafium dodać. Sam sobie cha cha...
Ja "umieram". Sygnalizowałem. Jeszcze trochę przykozaczę. Wstawię zdjęcie makiety czy co tam.

Zapuściłem włosy, i strzeliłem sobie farbę na nie. Zgoliłem wąsy, brodę na łyso, nowym dżiletem sensorem czy jakoś tak. Schudłem 16,5kg i wczoraj... mnie kumpel nie poznał. Przyjechał po wiertarkę i pyta się mnie, czy jest Darek? Nie widzieliśmy się od Wszystkich Świętych.
Fizyczne zmiany już za mną.
Teraz pora na mental i to, co pod blond włosami się obecnie kryje. Acha... inwestycja w ust korale będzie. Nowa ceramika ale to w marcu, jak ostatecznie pozbędę się długów. Znowu będę mógł miażdżyć mięso a nie chrupać robaki, miksować zupki.

Do tego wszystkiego garnitur z wełny, jedwabny krawat, buty szyte na miarę jak ten garnitur. Te buty to chodzą już za mną dobre 20 lat, jak wieczne pióro i zegarek. Mam już co prawda zwykłe lanco z wojennej serii. Ale to robotniczy sort był. Tym nie mniej fabryka zatrudniała wtedy (1944) 5000 robotników!
Kumacie? W swoim najlepszym czasie Stocznia Komuny Paryskiej blisko 10 000 ale to mega zakład był. A tu zegarki...

Na zegarek jeszcze pomysłu nie mam. Na 50-tkę dostałem od Strażnika Domowego w klasycznej kopercie Atlantic. Piękny był, jak zima w te moje 50-te urodziny. Z tej radości poszliśmy z żoną do lasu na... sanki!
Wróciłem bez zegarka... Zgubiłem... takie to były krótkie moje urodziny, czas stanął gdzieś w lesie, zakopany w śniegu.

Moja Marysia w sobotę kończyła... no właśnie nie wiem ile...? Wychodzi, że już 8 lat. Świętowaliśmy w piątek. Zagrałem z nią w tenisa stołowego. Mówię ze smutkiem:
- Po raz ostatni gram z moją siedmioletnią Marysią...
Ale mówią mi teraz, że grałem z ośmioletnią. Liczę teraz na palcach i fakt. Jak skończyła 8, to ile ma teraz lat?
Potem zostałem wyzwany na pojedynek przez synową. Tydzień temu ograłem juniora. Cała rodzina kibicowała. Wnuki dziadkowi i dziadek wygrał 11:6, 11:6.
Dekoncentrowała synową moja nowa blond fryzura zapewne, bo gra dość dobrze jak na słabego amatora. Gdybyśmy tak przez dwa tygodnie młócili po dwie, trzy godziny dziennie, to nie poszło mi by tak łatwo. A tak stłukłem babę i tyle. Plus, że nie głupią.

Grałem 30-to letnim baterflajem. Taką deską grał jeszcze Andrzej Grubba zapewne. Zmienić na porządne okładziny i...
Wysłałem kumplowi film z serii moich ćwiczeń. Kazał mi się oszczędzać a to tylko przysiady były...

Co jeszcze?
Polityka.
Nie było przecież nic o polityce.
Chomik pisał w jednym wątku, że gdyby nie szczepienia w szale kowitowym, to zmarło by nie tyle ile zamarło, a 50 mln ludzi. Teraz mi się już fandzoli... Ile ofiar pochłonęła IIWŚ? No i czy Chomik brał pod uwagę Chiny? Bo Chińczyków to ubyło, że ho ho!
Zatem za jednym zamachem zaliczyłem politykę i zdrowie.

Nie wypada nie wspomnieć o Igrzyskach Olimpijskich.
Po raz pierwszy w historii, z Igrzysk dowiedziałem się, gdzie rozgrywane są Igrzyska. I jeszcze coś ciekawszego! Dowidziałem się tego, nie oglądając Igrzysk!
Fajne Igrzyska, to były te letnie w Japonii. Ale nie ostatnie. Te pierwsze, które się odbyły w roku 1964. Jaka tam była super atmosfera w wiosce olimpijskiej. Sportowcy wychodzili na miasto i wszyscy się im kłaniali. Do wioski olimpijskiej też każdy mógł wejść, dostać autograf.
Kurde... jak przed laty na tym forum. Sielanka, dopóki nie pojawiłem się ja.
Niszczyłem te forum tyle razy. Najbardziej, jak mnie nie było. Ale było przynajmniej na kogo zrzucić.

Dla sławy brałem to na klatę i zawsze wracałem. Najpierw po cichu, że niby nie ten człowiek. No i masz. Blondyn, młodszy o 16,5kg w garniturze...
Aaa... Krzyż! No... krzyżyk ale złoty. Delikatny, nie na łańcuchu dla psa, tylko takim delikatnym właśnie. Subtelnym. Subtelny - bardziej pasuje.
Mały, złoty krzyż na subtelnym, delikatnym łańcuszku. Perły między ustami, ceramika w sensie.

Na razie idę w pizdu, jeszcze nie w tych butach szytych ale boso, bez ostróg. Idę ale widzę już swój powrót. W Lublinie, z wymienioną skrzynią, w wełnianym, czarnym gajerze (rzeczony już mam), czarne buty, białe, bawełniane skarpetki, czarny, jedwabny krawat, biały szal z merino i...
tak jest. Rajbany i wełniany, porządny czarny kapelusz.
Piórem będę rozdawał autografy. Ktoś zapyta o godzinę, spod mankietu białej koszuli wysunę zegarek piękny i czas podam.



Coś autor tego ładnego wstępu o chuju i dupie wspominał?
Proszę bardzo.


Jeden chuj i nawet: i chuj.


Trzy dupy, jedna africatwin i andoria blues.


I oczywiście Elwood.

Skoro cytowany bohatera prądem...? To kij mu w oko, skoro i tak ślepy.
__________________
Jam nie Babinicz... Elwood nic nie musi.
El Czariusz jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem