Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 02.03.2023, 21:59   #57
trolik1

Zapłaciłem składkę :)

Zarejestrowany: Jan 2017
Miasto: Szczecin
Posty: 793
Motocykl: nie mam AT jeszcze
Przebieg: 100K+
trolik1 jest na dystyngowanej drodze
Online: 1 miesiąc 5 dni 15 godz 25 min 55 s
Domyślnie

Siedemnasty dzień: przełęcz Szandur

W nocy padał lekki deszcz, ale rano przejaśniło się i po śniadanku mogliśmy ruszać dalej. Na drodze nadal leżał całkiem fajny asfalt często jednak przetykany osunięciami skał i związanymi z tym remontami. Czasami trzeba było chwilę poczekać, aż koparki się uwiną z robotą, ale nie był to jakiś straszny problem.
[YOUTUBEHD]W1b0kIzRs6I[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]kIhftb4y6dc[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]lL8JEcSIL_o[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]zBBZ8bOcTUg[/YOUTUBEHD]
Po około dwóch godzinach jazdy trafiliśmy do bardzo fajnej wioski - był w niej nie tylko sklep, ale też stacja benzynowa
[YOUTUBEHD]zDrN3chfmss[/YOUTUBEHD]
Oraz młyn
[YOUTUBEHD]e1Myc5QNV6U[/YOUTUBEHD]
Mieliśmy też okazję zaobserwować ubój rytualny kurczaków, ale nie będę tego opisywał. W każdym razie nie jem już kurczaków.

Jak się okazało to była ostatnia wioska przed przełęczą Szandur i dobrze się stało, że wzięliśmy tam paliwo. Później były jeszcze 2 czy 3 małe osady, ale już bez sklepu czy stacji benzynowej. Krajobraz stawał się za to coraz bardziej dziki i coraz piękniejszy
[YOUTUBEHD]OWqgTHYSkQw[/YOUTUBEHD]
Po około godzinie od wyjazdu z wioski z paliwem wjechaliśmy po raz kolejny na tej wyprawie do motorkowego raju - nagle po którymś z zakrętów otworzyła się przed nami wielka, piękna dolina otoczona górami. Środkiem doliny wiła się błękitna rzeka wśród zielonych traw...i takie tam poetyckie dyrdymały:-) Zresztą zobaczcie sami
[YOUTUBEHD]7e4QW-AonQY[/YOUTUBEHD]
Za zakrętem otworzyła się kolejna dolina, potem następna... Modliłem się, żeby to się nigdy nie skończyło. Było po prostu cudownie, choć temperatura nie rozpieszczała. Niestety nic nie trwa wiecznie i w końcu zaczęliśmy wspinaczkę na przełęcz. Plus jednak był taki, że planowaliśmy wracać tą samą drogą - obiecaliśmy sobie więc nocleg w jakimś zajebistym miejscu!:-). Dolinki leżały na wysokości 3000mnpm, więc wspinaczka na przełęcz wiązała się ze spadającą temperaturą i słabnącymi motorkami. Na szczęscie jednak nie było tak źle
[YOUTUBEHD]wmBRjE-294Q[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]T7-03HJfeVw[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]rRLjIVL2NNU[/YOUTUBEHD]
Po około godzinie wspinaczki dojechaliśmy do szczytu przełęczy i znaleźliśmy tam coś w rodzaju sklepu z miłym Panem, który poczęstował nas herbatą i chlebkiem oraz jakąś mieszaniną gotowanych warzyw na oleju. Było to niby smaczne, ale zasada była taka że unikamy oleju bawełnianego bo podobno źle działa on na nasze nieprzystosowane żołądki.
[YOUTUBEHD]wv7gVDpRGBg[/YOUTUBEHD]
Tak więc wciągnęliśmy chlebek, popiliśmy herbatką i śmignęliśmy w dół przełęczy.
[YOUTUBEHD]WLh4VP6cXjI[/YOUTUBEHD
[YOUTUBEHD]8g7xAOeB9Ik[/YOUTUBEHD]
Zjazd z przełęczy nie był już tak fajny jak wjazd - jechaliśmy w większości po drodze wyżłobionej w zboczu góry, a w dolinie widać było schludne wioski. W jednej z takich wiosek wzięliśmy żarcie i wodę i zaczęliśmy szukać noclegu. Tym razem poszukiwania zajęły nam chwilę, ale w końcu się udało. Pod wieczór przyszedł do nas pasterz na krótką pogawędkę

Radek szczególnie się ucieszył, bo w końcu miał okazję trzymać w ręku coś dużego i twardego...:-)

A miejscówka na nocleg wyglądała tak:
[YOUTUBEHD]_bZu-OAN9X0[/YOUTUBEHD]
trolik1 jest offline   Odpowiedź z Cytowaniem