Ósmy dzień. Łąka tysiąca kwiatów.

Miejscówka w Kotaniu była prawie idealna - skrawek łąki na skraju lasu, kilka drzew chroniących nas przed porannym słoneczkiem i cudny widok na dolinę pod nami. Po prostu bajka! Zbieraliśmy się powoli ciesząc się każdą chwilą spędzaną w Beskidzie Niskim, bo był to nasz ostatni dzień pobytu w tym regionie. Dzisiaj przez Bezmiechową kierujemy się na Pogórze Przemyskie. W końcu z żalem opuszczamy piękną miejscówkę...
[YOUTUBEHD]xeLicqhu2Ck[/YOUTUBEHD]
Dalsza droga prowadziła nas leśnymi drogami przecinanymi przez mniejsze lub większe strumienie.
[YOUTUBEHD]dQj2BGdDAdE[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]eewq6-JoAxA[/YOUTUBEHD]
Nauczony doświadczeniem przepraw przez Osławę powoli i bez sprzęgła przejeżdżałem po płytach unikając ewentualnego poślizgu na glonach. Wojtek z kolei postanowił przetestować trakcję swojego motorka na tych jakże pięknych roślinkach..
[YOUTUBEHD]DZNCKWio49g[/YOUTUBEHD]
[YOUTUBEHD]BIQ5Q_M_-Ko[/YOUTUBEHD]
Na pożegnanie z Beskidem Niskim region ten zapodał nam taki widoczek... Dzięki tej wyprawie wiem, że w Polszy wiele jest pięknych miejsc, jednak BN jest troszkę inny - poprzez tragiczną historię moje pobyty tam są zawsze okraszone pewną dozą transcendencji, współczucia i pewności, że jakikolwiek polityczny system totalitarny prowadzi zawsze do cierpienia ludzkiego
[YOUTUBEHD]R0Yv3qXTdxI[/YOUTUBEHD]
Po wyjeździe z lasu skierowaliśmy się na Bezmiechową, gdzie zjedliśmy całkiem przyzwoity obiadek za jeszcze bardziej przyzwoite pieniążki. Zadowoleni z życia postanowiliśmy czym prędzej poszukać noclegu, żeby obiadek mógł spokojnie zamienić się w sadełko:-). Miejsce takie znaleźliśmy na jednym z pagórków Pogórza Przemyskiego.
[YOUTUBEHD]Gx3CjpLEYvY[/YOUTUBEHD]
Sama miejscówka była zajebista, ale zapachy tych wszystkich kwiatów po prostu wyrywały z butów. Wojtek wszedł w związku z tym w mod "romantyczny" (lub reumatyczny:-)) i zajął się robieniem zdjęć.



A rano było tak:

Kolejny piękny dzień za nami.